Sesja coachingowa — jak wygląda pierwsza sesja coachingowa, czego spodziewać się na pierwszej sesji i jak wyglądają kolejne sesje

Coach i klientka siedzą naprzeciw siebie w fotelach przy dużym oknie, klientka mówi i gestykuluje
Sesja coachingowa — jak wygląda pierwsza sesja coachingowa, czego spodziewać się na pierwszej sesji i jak wyglądają kolejne sesje

Sesja coachingowa — jak wygląda pierwsza sesja coachingowa, czego spodziewać się na pierwszej sesji i jak wyglądają kolejne sesje

Zastanawiasz się, czy się umówić, i utyka to na jednym: nie wiesz, co się właściwie wydarzy przez tę godzinę. Czy będziesz musiał opowiadać o dzieciństwie. Czy ktoś oceni twoje decyzje. Czy wyjdziesz z czymkolwiek, czy tylko z rachunkiem.

Rozumiem to, bo sam tak podchodziłem do pierwszej sesji jako klient. Poniżej opisuję, jak wygląda sesja coachingowa w praktyce: co się dzieje minuta po minucie, czym jest sesja zerowa, co powinno znaleźć się w kontrakcie i ile to trwa.

Zacznę jednak od czegoś, co wywraca kolejność typowych porad. Najlepiej przebadany czynnik skuteczności coachingu nie jest metodą ani certyfikatem. Jest nim relacja robocza między coachem a klientem, a to znaczy, że najważniejsza decyzja w całym procesie zapada właśnie na pierwszym spotkaniu.

Czym jest sesja coachingowa i czym różni się od zwykłej rozmowy

Sesja coachingowa to ustrukturyzowana rozmowa nastawiona na konkretny wynik. Ma początek, w którym ustalacie, po co jest to spotkanie, środek, w którym pracujecie, i koniec, w którym zamykacie ją decyzją albo działaniem.

Od rozmowy z życzliwym znajomym różni ją to, że nikt nie próbuje cię pocieszyć ani opowiedzieć własnej historii. Od doradztwa różni ją to, że nie dostajesz gotowych rozwiązań. Od terapii różni ją to, że punktem odniesienia jest przyszłość i konkretny cel, a nie przepracowanie przeszłości. Rozpisałem te granice szczegółowo w tekście o tym, jak działa coaching.

Jeszcze jedno rozróżnienie, bo bywa mylące. Konsultacja to rozmowa o tym, czy w ogóle warto zaczynać. Sesja coachingowa to już praca.

Relacja coach-klient: najlepiej przebadany czynnik skuteczności

Stawiam tę sekcję na początku, bo zmienia ona to, na co warto patrzeć podczas pierwszego spotkania.

Metaanaliza obejmująca 27 prób i 3 563 procesy coachingowe sprawdziła, jak jakość relacji roboczej wiąże się z efektami dla klienta. Wynik: umiarkowany i konsekwentny związek, r = 0,41. Relacja wiązała się dodatnio ze wszystkimi pożądanymi efektami coachingu, a najsilniej z efektami emocjonalnymi i poznawczymi. Wiązała się też ujemnie z niezamierzonymi negatywnymi skutkami coachingu, r = –0,29 (Graßmann i in., 2020).

Najciekawsze jest jednak to, czego autorzy nie znaleźli. Siła tego związku nie różniła się w zależności od doświadczenia coacha ani od liczby sesji, ani od tego, kto ocenia, klient czy coach.

Jeżeli jakość relacji przewiduje wynik lepiej niż doświadczenie coacha i liczba spotkań, to na pierwszej sesji nie sprawdzasz cennika ani certyfikatów. Sprawdzasz, czy z tym człowiekiem da się pracować.

Potwierdza to badanie na klientach coachingu menedżerskiego. Siedemdziesięciu jeden klientów wypełniło obszerną ankietę krótko po rozpoczęciu współpracy, a trzydziestu jeden powtórzyło ją po pół roku. Ocena coachingu była wysoka, natomiast obraz, który się wyłonił, jest taki: klient ceni relację z coachem i jego cechy, a prawie nie odróżnia od siebie konkretnych technik (de Haan i in., 2011).

Praktyczny wniosek dla ciebie jest niewygodny dla całej branży: wybieraj po tym, jak ci się z kimś rozmawia, a nie po opisie metody na stronie.

Sesja zerowa i konsultacja wstępna: rozmowa, na której jeszcze nic nie kupujesz

Sesja zerowa, nazywana też rozmową wstępną albo konsultacją, to spotkanie przed właściwym procesem. Trwa zwykle od dwudziestu do czterdziestu pięciu minut i u większości coachów jest bezpłatna.

Po co jest? Żeby obie strony mogły zdecydować, czy chcą pracować razem. To jest jedyny cel i warto tak ją traktować, zamiast przygotowywać się do niej jak do egzaminu.

Na sesji zerowej zwykle dzieje się kilka rzeczy:

  • Mówisz, z czym przychodzisz. Nie musi to być gotowo sformułowane. „Coś mi nie gra w pracy” wystarczy na start.
  • Coach opisuje, jak pracuje i czego się od ciebie oczekuje między spotkaniami.
  • Ustalacie ramy: ile trwa sesja, jak często, ile kosztuje, jak wygląda odwoływanie.
  • Zadajesz pytania lub wątpliwości, także te niewygodne, o cenę i o to, co jeśli nie zadziała.
  • Obie strony mówią, czy wchodzą w to. Coach też ma prawo powiedzieć, że nie jest właściwym adresem.

Ta ostatnia rzecz jest sygnałem jakości. Jeśli po dwudziestu minutach ktoś nie ma żadnych zastrzeżeń i od razu proponuje pakiet, to jest sprzedaż, nie diagnoza dopasowania.

Kontrakt coachingowy: co powinno znaleźć się w treści kontraktu coachingowego

Kontrakt brzmi formalnie, a w praktyce jest to zestaw ustaleń, dzięki którym potem nie ma nieporozumień. Bywa spisany, bywa ustny. Ważne, żeby był.

Element kontraktuCo konkretnie ustalacie
Cel współpracyPo czym poznacie, że proces się udał. Bez tego nie da się zamknąć
Liczba i rytm sesjiIle spotkań na start, co ile tygodni, w jakiej formie
PoufnośćCo zostaje między wami. Przy coachingu opłacanym przez firmę: co i w jakiej formie trafia do zamawiającego
OdwoływanieZ jakim wyprzedzeniem, co się dzieje przy odwołaniu w ostatniej chwili
Zasady etyczneDo jakiego kodeksu odwołuje się coach i gdzie można go sprawdzić
ZakończenieJak każda ze stron może wyjść ze współpracy bez awantury

Poufność zasługuje na osobne zdanie, bo to najczęstsza obawa. Standardem w kodeksach organizacji zrzeszających coachów jest zachowanie poufności wobec treści rozmów. Jeśli za proces płaci pracodawca, ustal wprost przy podpisywaniu kontraktu coachingowego, co zamawiający dostaje: zwykle jest to informacja o frekwencji i postępie wobec celu, a nie zapis tego, co powiedziałeś.

Jak wygląda pierwsza sesja coachingowa krok po kroku

Zakładam, że sesja zerowa za wami i zaczynacie pracę. Pierwsza sesja coachingowa różni się od kolejnych, bo poza pracą trzeba zbudować podstawy.

  1. Ustalenie kontraktu na tę konkretną godzinę. Nie mylić z kontraktem na cały proces. Chodzi o zdanie: nad czym pracujemy dzisiaj i po czym poznasz, że ta godzina była wartościowa.
  2. Rozpoznanie obszaru. Coach zadaje pytania, żeby lepiej zrozumieć, co się dzieje. To jest zwykle najdłuższy fragment i zaskakuje ludzi, bo bywa, że problem, z którym przyszedłeś, w trakcie rozmowy zmienia kształt.
  3. Doprecyzowanie celu. Z „chcę mieć więcej czasu” robi się coś, co da się sprawdzić. To najbardziej niedoceniana część pierwszego spotkania.
  4. Zidentyfikowanie tego, co blokuje. Zwykle wychodzi tu jedno albo dwa założenia, których wcześniej nie widziałeś.
  5. Pierwszy krok. Konkret na najbliższy tydzień, wystarczająco mały, żeby dało się go zrobić.
  6. Podsumowanie. Ty mówisz, z czym wychodzisz. Nie coach. To ważne rozróżnienie.

Czego się spodziewać po emocjach? Najczęściej ulgi, że można powiedzieć rzeczy na głos bez oceniania, i lekkiego zmęczenia, bo godzina skupionego myślenia o sobie męczy bardziej niż godzina maili.

Co coach ustala na starcie: z czym klient przychodzi i co chce osiągnąć

Opiszę to od drugiej strony biurka, bo łatwiej wtedy zrozumieć, dlaczego pierwsza rozmowa wygląda tak, a nie inaczej.

Zanim cokolwiek zacznie się dziać, coach musi ustalić trzy rzeczy. Po pierwsze, z czym klient przychodzi, czyli jaka jest sytuacja wyjściowa. Po drugie, co klient chce osiągnąć, bo to bywa czymś zupełnie innym niż temat, od którego zaczyna. Po trzecie, czym klient dysponuje: ile ma czasu, jakie ma zasoby i co już próbował.

Dopiero te trzy odpowiedzi są punktem wyjścia do pracy. Bez nich rozmowa robi się przyjemna i bezużyteczna, a po godzinie obie strony mają poczucie, że coś się wydarzyło, tylko nie wiadomo co.

W praktyce sprowadza się to do rozdzielenia dwóch rzeczy, które klient przynosi razem: potrzeby i oczekiwania. Potrzeba to stan, do którego chcesz dojść. Oczekiwanie to wyobrażenie, w jaki sposób ma się to stać. Przy określeniu celu pracuje się na potrzebie, bo trzymanie się z góry przyjętego wyobrażenia o rozwiązaniach zamyka drogę do lepszych opcji.

Stąd bierze się indywidualny charakter tej pracy. Nie ma gotowego programu dopasowanego do wszystkich, bo plan powstaje z potrzeb klienta i z jego realnego tygodnia. Pomocne bywa tu proste pytanie na koniec pierwszego spotkania: czy to, nad czym siedzimy, faktycznie jest tym, po co przyszedłeś.

Jak wygląda pojedyncza sesja: struktura godziny

Kolejne sesje mają lżejszy początek, bo nie trzeba już budować podstaw. Struktura, którą zobaczysz u większości coachów, wygląda mniej więcej tak.

EtapIle to trwaCo się dzieje
Otwarcie5-10 minCo się wydarzyło od ostatniego razu, jak poszły ustalone kroki
Kontrakt na sesję5 minTemat dnia i to, po czym poznasz, że godzina była wartościowa
Praca30-45 minPytania, rozkładanie sytuacji na części, szukanie opcji
Decyzja5-10 minCo konkretnie robisz do następnego spotkania
Zamknięcie5 minTwoje podsumowanie własnymi słowami

W ramach sesji nie ma miejsca na wszystko i to jest celowe. Jeden temat na godzinę, doprowadzony do decyzji, daje więcej niż cztery tematy omówione pobieżnie.

Co robi coach w trakcie sesji: zadawanie pytań zamiast dawania rad

Najczęstsze zaskoczenie na pierwszym spotkaniu: coach mówi mało. Naprawdę mało.

Podstawowym narzędziem jest zadawanie pytań. Nie chodzi o pytania podchwytliwe ani o udawanie, że nie zna się odpowiedzi. Chodzi o to, że rozwiązanie wymyślone przez ciebie wdrażasz, a rozwiązanie podane przez kogoś obcego przytakujesz i zapominasz.

Typowe pytania klienta na sesji brzmią zwyczajnie: co dokładnie się dzieje, kiedy to się zaczęło, co już próbowałeś, co byś zrobił, gdyby ten problem zniknął, jaka jest najmniejsza rzecz, która ruszyłaby to z miejsca. Zbiór takich pytań opisałem osobno w tekście o pytaniach coachingowych, a najpopularniejszą strukturę rozmowy przy modelu GROW.

Poza pytaniami coach robi trzy rzeczy: podsumowuje to, co usłyszał, zwraca uwagę na sprzeczności między tym, co mówisz w różnych momentach, i pilnuje czasu oraz celu, żeby rozmowa nie rozlała się na wszystko.

Praca z przekonaniami: co zwykle wychodzi w trzeciej sesji

Na pierwszym spotkaniu pracuje się zwykle na poziomie sytuacji. Po dwóch albo trzech sesjach robi się ciekawiej, bo zaczyna być widać wzorzec.

Praca z przekonaniami polega na wyciągnięciu na wierzch założeń, które traktujesz jak fakty. „Jak odmówię, stracę tę współpracę”. „Muszę to zrobić sam, bo nikt nie zrobi tego dobrze”. „Na razie nie jestem gotowy”. Dopóki takie zdanie siedzi w tle, każda metoda organizacji dnia rozbija się o nie po dwóch tygodniach.

Nie jest to terapia i nie sięga do przyczyn z dzieciństwa. Pytanie brzmi prosto: skąd wiesz, że tak jest, i co się stanie, jeśli sprawdzisz to w małej skali w tym tygodniu.

Czego coach nie robi na sesji

  • Nie ocenia twoich decyzji. Może zapytać o konsekwencje, ale nie wystawia not.
  • Nie daje gotowych rozwiązań. Jeśli je dostajesz regularnie, to jest doradztwo, i warto to sobie nazwać.
  • Nie prowadzi terapii. Przy podejrzeniu depresji, silnego lęku czy kryzysu dobry coach kieruje do specjalisty.
  • Nie opowiada o sobie. Poza krótkim przykładem, gdy służy on tobie, a nie jemu.
  • Nie obiecuje wyniku. Odpowiada za proces, a nie za to, że zarobisz określoną kwotę.

Ile trwa sesja: 60 minut, 90 minut i godzina zegarowa

Standardem jest sesja trwająca 60 minut, przy czym warto dopytać, czy chodzi o godzinę zegarową, czy o pięćdziesiąt minut, bo bywa różnie. Część coachów pracuje w formule 90 minut, zwłaszcza przy tematach biznesowych i przy sesjach rozpoczynających proces.

O czas trwania warto zapytać już na rozmowie wstępnej, razem z tym, czy każda sesja ma tę samą długość. U części coachów sesje otwierające proces są dłuższe, a kolejne spotkania krótsze, i to jest normalne, o ile zostało powiedziane z góry.

Z mojego doświadczenia sześćdziesiąt minut wystarcza na jeden temat doprowadzony do decyzji. Dziewięćdziesiąt ma sens, gdy trzeba rozłożyć coś dużego, na przykład zaprojektować zmianę w sposobie pracy całego zespołu. Dłużej rzadko warto, bo po półtorej godziny takiej rozmowy jakość myślenia wyraźnie spada.

Ile sesji potrzeba i jak wygląda cały proces coachingowy

Typowy proces coachingowy to od sześciu do dwunastu spotkań, zwykle co dwa tygodnie. Ten rytm nie jest przypadkowy: tydzień bywa za krótki, żeby cokolwiek sprawdzić w praktyce, a miesiąc na tyle długi, że traci się ciągłość. Każde spotkanie zamyka się decyzją, a kolejne zaczyna od sprawdzenia, co z niej wyszło.

Warto tu wrócić do metaanalizy z początku tekstu. Skoro związek między relacją a efektami nie zależał od liczby sesji, to argument „im dłuższy pakiet, tym lepszy efekt” nie ma prostego pokrycia w danych. Traktuj długi proces jako opcję, a nie jako warunek.

Bywa też, że jedna sesja wystarczy. Przy konkretnej decyzji do podjęcia albo przy rozmowie, którą trzeba przygotować, pojedyncze spotkanie daje dokładnie to, po co się przyszło. Dłuższa, długoterminowa współpraca ma sens przy zmianach nawykowych, bo one potrzebują kilku cykli sprawdzania i korygowania.

Sesja online czy na żywo

Większość procesów prowadzę online i po latach nie widzę różnicy w efektach. Ma to zresztą pokrycie w praktyce badawczej: najlepiej przebadany program coachingowy dla osób z trudnościami z uwagą opierał się na krótkich rozmowach telefonicznych.

Online wygrywa dostępnością i tym, że nie tracisz godziny na dojazd. Spotkanie na żywo bywa lepsze przy pierwszej rozmowie, jeśli sam format wideo cię rozprasza. To są opcje do dostosowania, a nie kwestia jakości.

Techniczne minimum przy sesji online. Kamera włączona, słuchawki, zamknięte inne karty i pokój, w którym nikt nie wejdzie na środku zdania. Sesja odbyta w samochodzie na parkingu jest sesją zmarnowaną, choć rozumiem, skąd się bierze.
Kobieta w słuchawkach prowadzi sesję coachingową przez laptopa w domowym gabinecie wieczorem

Ile kosztuje sesja coachingowa i jaka jest jej wartość

Widełki na polskim rynku są szerokie: od około dwustu do ośmiuset złotych za godzinę, przy coachingu menedżerskim dla firm bywa drożej. Cena zależy głównie od doświadczenia, specjalizacji i tego, czy płaci osoba prywatna, czy organizacja.

Ważniejsze niż stawka jest to, za co płacisz. Płacisz za godzinę uwagi skierowanej wyłącznie na ciebie, za strukturę, która wymusza dojście do decyzji, i za to, że ktoś zapyta o rzeczy, o które twoje otoczenie nie zapyta z grzeczności.

Jak liczyć wartość tej inwestycji? Najprościej przez koszt braku decyzji. Jeśli od pół roku zastanawiasz się nad zmianą, która ma wpływ na twoje dochody albo na twój tydzień, to cena jednej sesji jest zwykle mniejsza niż koszt kolejnego miesiąca w zawieszeniu.

Jak się przygotować do pierwszej sesji

Nie trzeba wiele i to jest dobra wiadomość. Wystarczy, że przyjdziesz z materiałem, a nie z gotowym wnioskiem.

  • Zapisz trzy sytuacje z ostatniego miesiąca, które ilustrują problem. Konkret bije opis ogólny.
  • Napisz jedno zdanie o tym, co chciałbyś, żeby było inaczej. Może być nieporadne.
  • Wypisz, co już próbowałeś i co z tego wyszło. To oszczędza pół sesji.
  • Zarezerwuj piętnaście minut po sesji. Wracanie prosto na spotkanie firmowe kasuje połowę efektu.
  • Nie przygotowuj wersji dla publiczności. Coach nie jest osobą, przed którą trzeba dobrze wypaść.

Co dzieje się między sesjami i skąd brać motywację

Tu rozstrzyga się skuteczność całego procesu i mówię o tym każdemu na starcie. Sesja jest raz na dwa tygodnie, a życie dzieje się w pozostałe trzynaście dni.

Zadania między spotkaniami są zwykle małe: jedna rozmowa do odbycia, jeden tydzień z zapisywaniem czegoś, jedna rzecz przetestowana w realnych warunkach. Jeśli wracasz na kolejną sesję i nic nie zrobiłeś, to nie jest powód do wstydu, tylko materiał do pracy: coś w ustaleniu było za duże albo nie twoje.

Skąd brać motywację, gdy zapał z sesji opadnie w środę? Z góry ustalonej struktury, a nie z zapału. Konkretna godzina w kalendarzu działa lepiej niż postanowienie, o czym pisałem przy time blockingu. A jeśli problemem jest sam start zadania, wracam do tego na końcu tekstu.

Mężczyzna zapisuje coś w notatniku na przystanku, podczas gdy inni czekający patrzą w telefony

Kiedy sesja coachingowa nie jest właściwym wyborem

Napiszę to wprost, bo mało kto pisze, a to oszczędza ludziom pieniędzy.

  • Gdy potrzebujesz wiedzy eksperckiej. Na pytanie „jak rozliczyć tę fakturę” odpowiada księgowa, nie coach.
  • Gdy jesteś w kryzysie psychicznym. Przy depresji, silnym lęku czy po stracie właściwym adresem jest psychoterapeuta lub psychiatra.
  • Gdy przychodzisz, bo ktoś cię wysłał. Coaching bez własnej motywacji zamienia się w uprzejmą rozmowę bez skutków.
  • Gdy oczekujesz, że ktoś zdecyduje za ciebie. To nie jest ten format i lepiej poszukać doradcy.

Jak sprawdzić coacha, zanim się umówisz

W Polsce tytuł coacha nie jest chroniony przepisem, więc weryfikacja spada na ciebie. Poniżej to, na co patrzeć.

  • Akredytacja w organizacji takiej jak ICF, czyli International Coach Federation, albo EMCC. Za poziomami akredytacji stoją konkretne liczby godzin praktyki i kodeks etyczny.
  • Jasna odpowiedź o granice. Dobry coach sam powie, czego nie robi, i zapyta, czy jesteś pod opieką specjalisty.
  • Konkret po rozmowie wstępnej. Powinieneś wyjść z niej wiedząc, jak wygląda proces i po czym poznacie postęp.
  • Superwizja. Pytanie, czy coach korzysta z superwizji, jest jednym z lepszych pytań, jakie możesz zadać.
  • Twoje własne wrażenie z rozmowy. Skoro to relacja przewiduje wynik, twoje wrażenie nie jest miękkim dodatkiem, tylko danymi.

Jak się umówić i skontaktować

Sam mechanizm bywa prostszy, niż się wydaje. Zwykle wypełniasz krótki formularz albo wysyłasz zapytanie mailem, w którym opisujesz w kilku zdaniach, z czym przychodzisz. Nie trzeba przesłać żadnych dokumentów ani wypełniać testów.

U mnie wygląda to tak: możesz umówić bezpłatną konsultację, rozmawiamy trzydzieści minut i dopiero po tej rozmowie decydujesz. Na tej rozmowie możesz też dowiedzieć się, jak wyglądają u mnie sesje coachingowe w praktyce i jak rozkłada się cały proces coachingowy w czasie. Na czym możesz liczyć na tym spotkaniu: powiem uczciwie, czy widzę sens pracy nad tym, z czym przychodzisz, i jeśli lepszym adresem jest ktoś inny, powiem to wprost.

Sześć rzeczy do zapamiętania

  1. Relacja przewiduje wynik lepiej niż metoda. Metaanaliza z 3 563 procesów: r = 0,41, bez różnic ze względu na doświadczenie coacha i liczbę sesji.
  2. Sesja zerowa służy sprawdzeniu dopasowania, nie sprzedaży. Obie strony mają prawo powiedzieć „nie”.
  3. Kontrakt ustala poufność, rytm i sposób zakończenia. Przy coachingu opłacanym przez firmę dopytaj, co dostaje zamawiający.
  4. Sesja to zwykle 60 minut, proces od sześciu do dwunastu spotkań co dwa tygodnie. Dłuższy pakiet nie jest warunkiem efektu.
  5. Coach zadaje pytania i mało mówi. Rozwiązanie wymyślone przez ciebie faktycznie wdrażasz.
  6. Efekt rozstrzyga się między sesjami. Sesja jest raz na dwa tygodnie, a robota dzieje się w pozostałe trzynaście dni.

Sesja daje decyzję. Zostaje pytanie, kiedy usiądziesz i to zrobisz

Powiem szczerze, gdzie najczęściej wykłada się cały proces. Nie na sesji. Sesja zwykle idzie dobrze, wychodzisz z jasnym pierwszym krokiem i realnym zapałem. Wykłada się w środę o dziewiątej, gdy trzeba usiąść i ten krok wykonać.

Na to nie działa kolejna godzina rozmowy, bo problem nie leży w braku jasności. Działa natomiast obecność innych ludzi, którzy siadają do pracy o tej samej porze. Nazywa się to body doubling.

W MasterZone to zwykły element dnia. Codziennie, o stałych godzinach, bloki pracy głębokiej po 90 minut z włączonymi kamerami. Na starcie każdy mówi, nad czym siada, potem pracujecie obok siebie w ciszy, na koniec krótkie podsumowanie. Godzina jest ustalona z góry, więc decyzja o starcie jest już podjęta.

To nie zastępuje sesji coachingowej i nie jest coachingiem grupowym. To miejsce, w którym wykonuje się ustalenia. Jedno bez drugiego zwykle nie wystarcza.

👉 Sprawdź MasterZone

FAQ

Jak wygląda sesja coachingowa krok po kroku?

Otwarcie i sprawdzenie, co wydarzyło się od poprzedniego spotkania, potem ustalenie tematu na tę godzinę, następnie właściwa praca oparta na pytaniach, dalej decyzja o konkretnym kroku na najbliższy czas i na koniec twoje podsumowanie własnymi słowami. Całość mieści się zwykle w 60 minutach.

Czym jest sesja zerowa i czy trzeba za nią płacić?

To rozmowa wstępna przed właściwym procesem, trwająca od dwudziestu do czterdziestu pięciu minut, u większości coachów bezpłatna. Jej jedynym celem jest sprawdzenie, czy obie strony chcą razem pracować. To także moment na ustalenie ram współpracy i zadanie wszystkich niewygodnych pytań.

Ile trwa sesja coachingowa i ile spotkań potrzeba?

Standardem jest 60 minut, część coachów pracuje w formule 90 minut. Typowy proces to od sześciu do dwunastu spotkań co dwa tygodnie, choć przy jednej konkretnej decyzji pojedyncza sesja bywa wystarczająca. Warto dopytać, czy godzina jest zegarowa.

Czy to, co mówię na sesji, zostaje między nami?

Tak, poufność jest standardem w kodeksach etycznych organizacji zrzeszających coachów i powinna być zapisana w kontrakcie. Jeśli za proces płaci pracodawca, ustal wprost, co trafia do zamawiającego. Zwykle jest to informacja o frekwencji i postępie wobec celu, a nie treść rozmów.

Po czym poznać, że trafiłem na dobrego coacha?

Po tym, że mówi mało, a pyta dużo, sam z siebie nazywa granice swojej pracy, kieruje do specjalisty, gdy temat wykracza poza coaching, i nie obiecuje konkretnego wyniku. Warto też sprawdzić akredytację oraz to, czy korzysta z superwizji. Twoje wrażenie z pierwszej rozmowy jest tu realną przesłanką, bo jakość relacji przewiduje efekty lepiej niż metoda.

Jak przygotować się do pierwszej sesji coachingowej?

Zapisz trzy konkretne sytuacje z ostatniego miesiąca, jedno zdanie o tym, co chciałbyś zmienić, oraz listę tego, co już próbowałeś. Zarezerwuj kwadrans po spotkaniu, żeby nie wracać prosto do obowiązków. Nie musisz mieć gotowego celu, bo doprecyzowanie go jest częścią pracy na sesji.

To może Cię zainteresować

Źródła