Zjedz tę żabę Brian Tracy — streszczenie książki

Okładka książki „Zjedz tę żabę” Briana Tracy’ego, polskie wydanie MT Biznes

Zjedz tę żabę Brian Tracy — streszczenie książki

Zjedz tę żabę Brian Tracy — streszczenie książki

Miałem kiedyś na liście jedną rozmowę, której nie chciałem odbyć. Wisiała jedenaście dni. Przez te jedenaście dni zrobiłem masę rzeczy, które nie były tą rozmową: uporządkowałem dysk, odpisałem na wszystko, przejrzałem stare notatki. Sama rozmowa zajęła w końcu dwadzieścia minut.

Brian Tracy nazywa takie zadanie żabą. Poniżej masz streszczenie całej książki, rozdział po rozdziale, w kolejności zgodnej ze spisem treści polskiego wydania MT Biznes. Na końcu dokładam to, czego w książce nie ma: które z tych metod zostały u mnie na stałe, a które odpuściłem po tygodniu.

Książka „Zjedz tę żabę” w trzech zdaniach

Zjedz tę żabę (oryg. Eat That Frog!) autorstwa Briana Tracy’ego to zbiór dwudziestu jeden metod na przestanie zwlekania, zbudowany wokół jednej sceny: rano zjadasz najbrzydszą żabę z listy i reszta dnia jest już z górki. Tracy zakłada, że problemem nie jest liczba zadań, bo tych zawsze będzie więcej, niż zdążysz — problemem jest kolejność, w jakiej się do nich zabierasz. Sto trzydzieści kilka stron, krótkie rozdziały, ćwiczenie na końcu każdego.

Wprowadzenie: zjedz tę żabę

Metafora jest stara i przypisywana Markowi Twainowi: jeśli rano zjesz żywą żabę, przez resztę dnia nie spotka Cię już nic gorszego. Twoja żaba to zadanie największe, najważniejsze i najbardziej odkładane. Zwykle jedno i to samo.

Tracy wyprowadza z tego dwie zasady, do których wraca przez całą książkę. Pierwsza: jeśli masz zjeść dwie żaby, zacznij od brzydszej — z dwóch zadań bierzesz najpierw to trudniejsze, a nie to, które szybciej zniknie z listy. Druga: jeśli masz zjeść żywą żabę, nie ma sensu wpatrywać się w nią zbyt długo. Gapienie się niczego nie ułatwia, a zadanie w tym czasie rośnie.

Zwlekanie rzadko bierze się z lenistwa. Bierze się z tego, że zadanie jest niejasne, a niejasność jest nieprzyjemna.

To zdanie wraca u Tracy’ego kilkanaście razy w różnych wersjach i jest fundamentem pierwszych rozdziałów. Sam mechanizm rozwijam osobno w tekście o prokrastynacji.

1. Nakryj do stołu

Zanim zaczniesz cokolwiek robić, musisz wiedzieć, co właściwie chcesz osiągnąć. Tracy podaje siedem kroków, ale ciężar leży na trzech pierwszych: zdecyduj dokładnie, czego chcesz, zapisz to na papierze i ustaw termin. Reszta to rozpisanie listy zadań, ułożenie ich w plan, natychmiastowe działanie i codzienne robienie czegoś, co przybliża do celu.

Cel niezapisany zostaje życzeniem, a życzenia nie mają terminów. Tracy twierdzi, że samo przelanie celu na papier zmienia sposób, w jaki głowa go traktuje.

2. Planuj każdy dzień z wyprzedzeniem

Dziesięć minut planowania oszczędza według Tracy’ego około dwóch godzin wykonania. Liczby nie traktowałbym dosłownie, mechanizm owszem: lista napisana wieczorem pracuje w nocy, a rano siadasz do gotowej decyzji, zamiast podejmować ją zmęczoną głową.

Tracy każe prowadzić cztery listy równolegle: główną ze wszystkim, co kiedykolwiek chcesz zrobić, miesięczną, tygodniową i dzienną. Projekt planujesz tak samo: wypisujesz wszystkie kroki, nadajesz im priorytety, a potem ustawiasz w kolejności. Praktyczną wersję opisuję w tekście o planowaniu.

3. Stosuj jak najczęściej zasadę 80/20

Dwadzieścia procent zadań odpowiada za osiemdziesiąt procent wyniku. Zasadę nazwano od Vilfreda Pareta, włoskiego ekonomisty, który pod koniec XIX wieku opisał nierówny rozkład bogactwa we Włoszech, a później okazało się, że ta sama proporcja wraca w niemal każdej dziedzinie.

Tracy dokłada obserwację, która boli: zadanie z tych najważniejszych dwudziestu procent zajmuje mniej więcej tyle samo czasu co byle jakie. Różni je wyłącznie efekt. Dlatego opór przed zabraniem się za coś ważnego jest tak podstępny — odkładając je, odkładasz nie kilka minut, tylko cały wynik.

4. Zastanów się nad konsekwencjami

Najprostszy test na ważność zadania: co się stanie, jeśli to zrobię, i co się stanie, jeśli nie zrobię. Zadanie ważne ma długi cień, zadanie pilne ma krótki. Tracy formułuje przy tym prawo wymuszonej efektywności: nigdy nie ma dość czasu, żeby zrobić wszystko, ale zawsze jest dość czasu, żeby zrobić rzecz najważniejszą.

Przy okazji rozbraja przekonanie, że pod presją terminu pracuje się lepiej. Ludzie pracujący na ostatnią chwilę popełniają więcej błędów i częściej muszą poprawiać, więc czas rzekomo zaoszczędzony wraca ze zdwojoną siłą.

5. Zwlekanie kontrolowane

Najlepszy pomysł w tej książce. Tracy nie obiecuje, że przestaniesz zwlekać. Twierdzi, że zwlekać będziesz zawsze, bo zadań jest więcej niż czasu, więc jedyne pytanie brzmi: z czym.

Ludzie skuteczni odkładają świadomie rzeczy o małym znaczeniu. Reszta odkłada te o dużym, i to zwykle bez podjęcia decyzji, po prostu z ucieczki. Stąd praktyka: wybierasz z listy pozycje, z których rezygnujesz na wejściu, i mówisz sobie o tym wprost. Tracy dokłada do tego naukę mówienia „nie” — grzecznie, jasno i częściej, niż wydaje Ci się dopuszczalne.

6. Nieustannie stosuj metodę ABCDE

Wypisujesz zadania i stawiasz przy każdym literę. A to coś, co musisz zrobić i co niesie poważne konsekwencje. B to coś, co powinieneś zrobić, a konsekwencje są łagodne. C to coś, co byłoby miłe i nie zmienia niczego. D to zadanie do oddelegowania. E to zadanie do skreślenia.

Reguła jest jedna i twarda: nie zaczynasz B, dopóki żyje jakieś A. Kiedy masz kilka A, numerujesz je A-1, A-2, A-3 i trzymasz się tej kolejności.

7. Koncentruj się na zagadnieniach kluczowych

Każda praca daje się rozłożyć na kilka obszarów, w których musisz dowozić wynik. Tracy każe je wypisać i ocenić siebie w każdym w skali od jednego do dziesięciu.

Sedno tkwi w tym, co robisz z najniższą oceną. Najsłabszy z Twoich ważnych obszarów wyznacza sufit dla wszystkich pozostałych, więc podciągnięcie go daje więcej niż szlifowanie tego, w czym już jesteś dobry. Pytanie brzmi: która jedna umiejętność, opanowana świetnie, zmieniłaby najwięcej w mojej pracy.

8. Zasada trzech zadań

Tracy każe wypisać wszystko, co robisz w pracy przez miesiąc, a potem wskazać trzy pozycje, które odpowiadają za większość Twojej wartości dla firmy albo klienta. Zwykle wychodzi, że reszta listy to obudowa.

Rozdział kończy się wątkiem, którego po poradniku o wydajności bym się nie spodziewał: sens robienia więcej w krócej polega na tym, żeby zostawało życie poza pracą. Tracy pisze wprost, że nikt nie żałuje na łożu śmierci zbyt małej liczby nadgodzin.

9. Dobrze się przygotuj, zanim rozpoczniesz

Wszystko, czego potrzebujesz, ma leżeć pod ręką, zanim usiądziesz. Uprzątnięte biurko, otwarte pliki, dokumenty, kubek. Chodzi o to, żeby nie było ani jednego pretekstu do wstania w pierwszych minutach, bo wstanie w pierwszych minutach kończy się zwykle końcem pracy.

Tracy zwraca uwagę na pułapkę tego rozdziału: samo przygotowanie potrafi stać się formą zwlekania. Porządkowanie biurka jest przyjemniejsze niż żaba i wygląda na pracę.

10. Krok po kroku, czyli od beczki do beczki

Rozdział otwiera obraz z Sahary. Trasę przez pustynię oznaczano beczkami wkopanymi w piasek w odstępach kilku kilometrów. Kierowca nie widział celu podróży ani nawet drogi. Widział następną beczkę. To wystarczało, żeby przejechać pustynię.

Tak samo z projektem, który Cię przerasta. Nie planujesz całości i nie próbujesz jej ogarnąć wzrokiem, tylko ustawiasz następną beczkę i jedziesz do niej.

11. Podwyższaj swoje kwalifikacje

Nigdy nie przestawaj się uczyć, bo umiejętności starzeją się szybciej niż kiedykolwiek. Tracy podaje trzy nawyki, którymi to obsługuje: czytanie w swojej dziedzinie przynajmniej godzinę dziennie, udział w kursach i szkoleniach oraz słuchanie nagrań w czasie, który i tak przepada — w samochodzie, na spacerze, przy sprzątaniu.

Powiązanie ze zwlekaniem jest tu bezpośrednie. Odkładamy najczęściej te zadania, w których czujemy się niekompetentni, więc podniesienie umiejętności zdejmuje opór skuteczniej niż jakakolwiek technika motywacyjna.

12. Rozpoznaj swoje główne ograniczenia

Między Tobą a celem stoi zwykle jeden wąski przesmyk i to on wyznacza tempo całości. Reszta usprawnień nie ruszy wyniku, dopóki ten przesmyk się nie poszerzy.

Tracy stosuje tu zasadę 80/20 po raz drugi: w około osiemdziesięciu procentach przypadków ograniczenie siedzi w Tobie albo w Twojej firmie, a nie na zewnątrz. Wygodniej jest szukać go w rynku, w szefie albo w braku czasu, tylko że tam go zwykle nie ma. Pytanie do zadania sobie brzmi: co konkretnie decyduje o tym, jak szybko to osiągam.

13. Zmobilizuj się

Terminy narzucone z zewnątrz działają, ale nie na wszystko, co ważne — a rzeczy naprawdę ważne rzadko mają termin. Tracy każe więc ustawiać go sobie samemu i traktować równie poważnie, jakby przyszedł od klienta.

Podpowiada przy tym ćwiczenie wyobraźni: pracuj tak, jakbyś jutro musiał wyjechać na miesiąc i wszystko musiało być domknięte przed wyjazdem. Nagle okazuje się, ile rzeczy da się skrócić albo odpuścić.

14. Zmuś się do działania

Rozdział o tym, co mówisz do siebie o zadaniu. Tracy jest tu najbardziej amerykański z całej książki, ale sam mechanizm broni się bez patosu: sposób opisywania zadania przekłada się na to, czy do niego siadasz. „Muszę przez to przebrnąć” i „zaraz to domknę” prowadzą do dwóch różnych poranków.

Praktyczna część to reagowanie na porażkę słowami zamiast rozpamiętywaniem oraz nieskarżenie się i nietłumaczenie się — jedno i drugie zjada energię, która miała pójść w robotę.

15. Technika może być najgorszym wrogiem

Wrogiem technika staje się wtedy, gdy czujesz przymus bycia stale dostępnym. Tracy pisał to na długo przed erą powiadomień push i trafił z diagnozą: uzależnienie od sprawdzania jest silniejsze niż jakakolwiek chęć skupienia.

Zalecenia są proste do wdrożenia i dlatego warte uwagi: wypisanie się z newsletterów, ustawienie autorespondera, świadome odłączanie się na część dnia i całe weekendy. Więcej o tym w tekście o cyfrowym detoksie.

16. Technika może być wspaniałym służącym

Druga strona tej samej sprawy. Ta sama technika, użyta świadomie, przypomina o rzeczach najważniejszych i odgradza od najmniej ważnych. Tracy każe traktować cyfrowe biurko tak samo jak fizyczne: blokady rozpraszających stron, wyłączone dźwięki, kanały komunikacji ograniczone do tych, które faktycznie pomagają w robocie.

Jest tu też uwaga o mediach społecznościowych, która postarzała się dobrze: jeśli już z nich korzystasz, publikuj postępy w tym, co robisz, zamiast konsumować cudze.

17. Koncentracja uwagi

Tu pada zdanie, które w książce z 2001 roku brzmi prorocze: wielozadaniowość nie istnieje, istnieje szybkie przełączanie się, a każde przełączenie kosztuje.

Tracy proponuje konkretny rytm dnia. Nie zaglądaj do poczty zaraz po przebudzeniu. Sprawdzaj ją dwa razy dziennie o ustalonych porach. Wyłącz dźwięki w telefonie i komputerze. A samą pracę ustaw tak: dziewięćdziesiąt minut nad żabą bez przerywania, kwadrans przerwy, drugie dziewięćdziesiąt minut, a potem nagroda. Dlaczego akurat taki przedział, tłumaczę w tekście o pracy głębokiej.

18. Plasterki salami i ser szwajcarski

Dwie metody na to samo, obie na zadanie, które wygląda na zbyt duże, żeby je zacząć.

Metoda plasterków salami polega na odkrojeniu z zadania jednego cienkiego kawałka i zrobieniu wyłącznie jego. Metoda sera szwajcarskiego polega na wywierceniu w zadaniu dziury: pracujesz nad nim ustalone pięć albo dziesięć minut i masz pełne prawo przestać.

Obie liczą na to samo zjawisko. Rozpoczęte zadanie zaczyna ciągnąć, bo głowa źle znosi rzeczy niedokończone. Praktyczny wniosek jest taki, że umawiasz się z sobą na plasterek, a nie na obiad.

19. Strategia wydzielania czasu

Poważna praca potrzebuje dużych, nieprzerwanych bloków, a te nie pojawiają się same. Trzeba je wpisać do kalendarza jak spotkanie z drugim człowiekiem i traktować równie poważnie, łącznie z odmawianiem rzeczy, które w nie wchodzą.

Tracy zaleca rezerwowanie takich bloków z wyprzedzeniem całego tygodnia i pilnowanie ich zawartości: telefon wyłączony, drzwi zamknięte, jedno zadanie. Praktyczna wersja tego pomysłu to time blocking.

20. Stan wyższej konieczności

Ludzie skuteczni różnią się od reszty jedną rzeczą i nie jest nią myślenie ani planowanie. Jest nią tempo przejścia od decyzji do ruchu.

Tracy nazywa to poczuciem pilności i twierdzi, że da się je wytrenować, bo prowadzi wprost do stanu przepływu, w którym praca idzie sama, a czas przestaje być odczuwalny. Sygnałem, że to działa, jest chęć wrócenia do zadania nazajutrz.

21. Każde zadanie traktuj indywidualnie

Ostatni rozdział i podsumowanie całości: kiedy już zaczniesz, zostajesz przy tym zadaniu do końca, bez odrywania się i bez zaglądania gdzie indziej.

Tracy podaje szacunek, że zadanie porzucane i podejmowane na nowo pochłania nawet pięć razy więcej czasu niż to samo zadanie zrobione ciągiem, bo za każdym powrotem trzeba odbudować kontekst. Stąd zamknięcie książki w jednym zdaniu: wybierz żabę, zacznij od razu i nie przerywaj, dopóki nie będzie zjedzona.

Uwaga o streszczeniach tej książki krążących po sieci

Zanim gdziekolwiek indziej sięgniesz po skrót tej książki, jedna rzecz. Sporo polskich streszczeń Zjedz tę żabę to maszynowe tłumaczenia angielskich opracowań i widać w nich błędy grubego kalibru.

Najpoważniejszy jest rzeczowy: krąży zdanie, że zasadę Pareta stworzył „włoski ekonomista Vilfredo Pareto w 1985 roku”. Pareto zmarł w 1923 roku, a swoje obserwacje o rozkładzie bogactwa opublikował pod koniec XIX wieku. Data jest przekręcona o niemal sto lat.

Dalej idą tytuły rozdziałów, bo w wydaniu MT Biznes brzmią zupełnie inaczej niż w tych opracowaniach:

  • Rozdział dziesiąty bywa podawany jako „Beczka ropy za baryłką”, co jest tym samym słowem powtórzonym dwa razy i nie znaczy nic. W książce jest „Krok po kroku, czyli od beczki do beczki”.
  • „Technologia to straszny mistrz” to przekład a terrible master, w którym master wzięto za mistrza zamiast za pana. W książce jest „Technika może być najgorszym wrogiem”.
  • „Podziel zadanie na mniejsze części” gubi obie metafory, na których stoi ten rozdział. W książce nosi on tytuł „Plasterki salami i ser szwajcarski”.
  • Do tego „Przygotowanie stołu” zamiast „Nakryj do stołu”, „kreatywne zwlekanie” zamiast „zwlekania kontrolowanego” i „prawo trzech” zamiast „zasady trzech zadań”.

Tytuły rozdziałów w tym streszczeniu podaję za polskim wydaniem MT Biznes, w przekładzie Mariana Waszkiewicza.

Co z tego działa u mnie, a czego nie kupuję

Trzy rzeczy z tych dwudziestu jeden zostały u mnie na stałe.

Żaba idzie pierwsza, przed pocztą. Najtrudniejsze zadanie robię między dziewiątą a jedenastą, zanim otworzę skrzynkę. Kiedy odwracam kolejność, żaba nie zostaje zjedzona nigdy, bo skrzynka zawsze znajdzie mi zajęcie.

Ser szwajcarski przy każdym oporze. Umawiam się z sobą na dziesięć minut. To ta sama mechanika co zasada dwóch minut z Atomowych nawyków i u mnie działa lepiej niż jakakolwiek motywacja.

Zwlekanie kontrolowane. Raz w tygodniu wypisuję, czego świadomie nie zrobię. Wypowiedzenie tego na głos zdejmuje poczucie winy, które wcześniej zjadało mi więcej energii niż same zadania.

Czego u siebie nie wdrożyłem. Czterech list z rozdziału drugiego nie utrzymałem ani razu. Główna, miesięczna, tygodniowa i dzienna to system, który sam w sobie zaczyna być pracą. Zostały mi dwie: tygodniowa i dzienna. Rozdziału czternastego, o mówieniu do siebie, też u siebie nie odnalazłem — u mnie działa zmiana warunków, nie zmiana zdań.

Mam też zarzut do książki. Tracy pisze w tonie amerykańskiego mówcy motywacyjnego i miejscami trudno to znieść: dużo wykrzykników, dużo „możesz wszystko”, mało niuansu. Poza tym cała jego diagnoza sprowadza zwlekanie do braku jasności i słabej organizacji. To bywa prawdą. Nie jest prawdą wtedy, gdy pod spodem siedzi lęk przed oceną, wypalenie albo ADHD — wtedy dokładanie kolejnej metody planowania robi krzywdę zamiast pomagać. Napisałem o tym osobno przy prokrastynacji.

Zjedz tę żabę w pięciu punktach

  • Żaba to zadanie największe i najbardziej odkładane. Robisz je pierwsze, bo o dniu decyduje kolejność, a nie liczba zadań.
  • Zwlekać będziesz zawsze. Pytanie brzmi, czy odkładasz świadomie rzeczy błahe, czy odruchowo te ważne.
  • ABCDE ustawia hierarchię. Nie zaczynasz B, dopóki żyje jakieś A.
  • Ser szwajcarski na opór. Umawiasz się na dziesięć minut, bo rozpoczęte zadanie zaczyna ciągnąć samo.
  • Zaczęte kończysz. Zadanie porzucane i wznawiane potrafi pochłonąć kilkakrotnie więcej czasu.

Dla kogo jest ta książka

Weź ją, jeśli masz mnóstwo zadań i nie wiesz, od czego zacząć, albo jeśli lubisz krótkie rozdziały z ćwiczeniem na końcu. To dobra pierwsza książka o produktywności, bo nie wymaga wdrażania żadnego systemu.

Odpuść, jeśli drażni Cię ton amerykańskiego coacha albo jeśli Twoim problemem jest jakość skupienia, a nie kolejność zadań. Do tamtego lepsza jest praca głęboka.

Najtrudniejsza część tej metody: usiąść

Cała książka sprowadza się do jednego ruchu. Wiesz, która żaba jest Twoja, wiesz, że trzeba ją zjeść rano, i mimo to o dziewiątej otwierasz skrzynkę.

Tracy rozwiązuje to samodyscypliną. Jest tańszy sposób: usiąść do tego przy ludziach, którzy w tej samej chwili robią to samo.

W MasterZone mamy bloki pracy głębokiej codziennie, o stałych godzinach. Dziewięćdziesiąt minut, dokładnie tyle, ile Tracy zaleca w rozdziale siedemnastym. Na starcie każdy mówi jednym zdaniem, jaką żabę dziś je. Potem jest cisza. Na końcu krótkie rozliczenie, czy została zjedzona.

To zdanie na starcie robi więcej niż cała reszta, bo zamienia prywatne postanowienie w zapowiedź złożoną przy świadkach. Dlaczego obecność innych działa tak mocno, tłumaczę w tekście o body doublingu.

👉 Wejdź na blok pracy głębokiej

FAQ: najczęstsze pytania o „Zjedz tę żabę”

Co oznacza „zjedz tę żabę”?

Żaba to Twoje największe, najważniejsze i najbardziej odkładane zadanie danego dnia. „Zjeść żabę” znaczy zabrać się za nie jako pierwsze, zanim zajmiesz się czymkolwiek innym. Metafora pochodzi z powiedzenia przypisywanego Markowi Twainowi: kto rano zje żywą żabę, tego przez resztę dnia nie spotka już nic gorszego.

Ile rozdziałów ma „Zjedz tę żabę” i jak są ułożone?

Dwadzieścia jeden rozdziałów, po jednym na każdą metodę, od „Nakryj do stołu” przez „Nieustannie stosuj metodę ABCDE” aż po „Każde zadanie traktuj indywidualnie”. Tracy pisze wprost, że można je stosować w dowolnej kolejności i wybiórczo, więc książka działa też jako podręczny katalog technik.

Na czym polega metoda ABCDE?

Przy każdym zadaniu z listy stawiasz literę. A to zadanie z poważnymi konsekwencjami, B ma konsekwencje łagodne, C jest przyjemne i nic nie zmienia, D nadaje się do delegowania, E do skreślenia. Zasada jest jedna: nie zaczynasz zadania B, dopóki na liście żyje jakiekolwiek A.

Czym jest zwlekanie kontrolowane?

Świadomym wyborem tego, z czym zwlekasz. Tracy wychodzi z założenia, że zadań zawsze jest więcej niż czasu, więc odkładanie czegoś jest nieuniknione. Ludzie skuteczni odkładają rzeczy o małym znaczeniu i mówią sobie o tym wprost, reszta odruchowo odkłada te najważniejsze.

Czym różnią się plasterki salami od sera szwajcarskiego?

Plasterek salami to jeden mały wycinek zadania zrobiony w całości, na przykład jeden akapit albo jeden telefon. Ser szwajcarski to praca nad zadaniem przez ustalony krótki czas, pięć albo dziesięć minut, po którym wolno przestać. Pierwsza metoda dzieli zadanie na kawałki, druga na odcinki czasu.

Jak długo powinien trwać blok pracy nad żabą?

Tracy proponuje dziewięćdziesiąt minut pracy bez przerywania, potem kwadrans przerwy i drugie dziewięćdziesiąt minut. Ten sam przedział wraca w literaturze o pracy głębokiej, bo mniej więcej tyle wytrzymuje uwaga, zanim jakość zacznie spadać.

Które polskie wydanie „Zjedz tę żabę” jest oficjalne?

Wydanie MT Biznes, w przekładzie Mariana Waszkiewicza, w wersji trzeciej rozszerzonej. Tytuły rozdziałów w tym streszczeniu podaję za tym wydaniem, bo w opracowaniach krążących po sieci trafiają się błędy, na przykład rozdział dziesiąty opisywany jako „Beczka ropy za baryłką” zamiast „Krok po kroku, czyli od beczki do beczki”.

Czy „Zjedz tę żabę” pomoże na prokrastynację?

Pomoże wtedy, gdy odkładanie bierze się z niejasności i złej kolejności zadań, i do takiej sytuacji ta książka jest napisana. Jeśli pod spodem siedzi lęk przed oceną, wypalenie albo ADHD, kolejna metoda planowania zwykle pogarsza sprawę, bo dokłada poczucie winy do już istniejącego problemu.

To może Cię zainteresować

Źródła

  • Brian Tracy, Eat That Frog! 21 Great Ways to Stop Procrastinating and Get More Done in Less Time. Wydanie polskie: Zjedz tę żabę. 21 metod podnoszenia wydajności w pracy i zwalczania skłonności do zwlekania, MT Biznes, przekład Marian Waszkiewicz, wydanie III rozszerzone. Tytuły rozdziałów podaję za tym wydaniem.
  • briantracy.com — strona autora.
  • Vilfredo Pareto — ekonomista, od którego nazwiska pochodzi zasada 80/20. Żył w latach 1848–1923.
  • Zasada Pareta — geneza i zastosowania reguły 80/20.