Rozproszone umysły Gabor Maté — streszczenie książki

Okładka książki Rozproszone umysły Gabora Maté, wydanie Czarna Owca

Rozproszone umysły Gabor Maté — streszczenie książki

Rozproszone umysły Gabor Maté — streszczenie książki

To jest najbardziej sporna książka o deficycie uwagi, jaką znam, i jednocześnie najlepiej napisana. Maté twierdzi coś, z czym duża część psychiatrii się nie zgadza: że deficyt uwagi nie jest przede wszystkim dziedziczony, tylko rozwija się po urodzeniu, w relacji dziecka z otoczeniem, i że da się na tym pracować przez całe życie.

Poniżej masz streszczenie całej książki, rozdział po rozdziale, w kolejności zgodnej ze spisem treści polskiego wydania Czarnej Owcy. Na końcu, osobno, dokładam to, czego w streszczeniach tej pozycji brakuje najczęściej: uczciwą informację, w którym miejscu Maté stoi w mniejszości.

Zanim zaczniesz: dwie rzeczy do ustawienia na starcie

To nie jest tekst diagnostyczny ani medyczny. Streszczam książkę i nic więcej. Rozpoznanie ADHD stawia specjalista, a żadne streszczenie nie zastąpi konsultacji.

Maté nie obwinia rodziców i pisze to wprost. Jego teza dotyczy stresu w otoczeniu dziecka, a nie miłości ani kompetencji opiekunów. Sam ma deficyt uwagi, ma też troje dzieci z tą diagnozą i połowę książki poświęca temu, żeby nie odczytano go jako oskarżenia. Streszczenia, które robią z tego „ADHD od złego wychowania”, przekręcają książkę i potrafią zrobić komuś krzywdę.

Książka „Rozproszone umysły” w trzech zdaniach

Rozproszone umysły (oryg. Scattered Minds) autorstwa Gabora Maté, kanadyjskiego lekarza rodzinnego węgierskiego pochodzenia, to spojrzenie na zespół deficytu uwagi jako na opóźnienie rozwojowe, a nie wyrok zapisany w genach. Maté twierdzi, że dziedziczy się wrażliwość, a nie samo zaburzenie, i że obwody odpowiedzialne za uwagę oraz samoregulację dojrzewają po urodzeniu, w zależności od emocjonalnego klimatu, w jakim dziecko rośnie. Trzydzieści dwa krótkie rozdziały w siedmiu częściach, w polskim przekładzie Piotra Cieślaka.

Wstęp

Maté od razu ustawia, z jakiej pozycji pisze. Jest lekarzem rodzinnym z wieloletnią praktyką, sam usłyszał diagnozę po pięćdziesiątce, a wcześniej zdążył ją usłyszeć każde z jego trojga dzieci. Książka jest więc w równych częściach medyczna i osobista, a autor nie ukrywa, że część opisywanych scen to jego własny dom.

Zaznacza też, że używa skrótu ADD, a nie ADHD, bo tak brzmiała obowiązująca nazwa, gdy powstawał oryginał. Chodzi o to samo zjawisko, tylko nazewnictwo przez lata się zmieniało.

Część I. Istota zespołu deficytu uwagi

Dużo zupy i kosz na śmieci. Otwarcie jest opisem od środka, nie listą kryteriów. Maté pokazuje umysł, w którym wszystko dzieje się naraz i nic nie zostaje: myśli przelatujące jedna przez drugą, sto rozpoczętych czynności i kompletny brak dostępu do tego, co przed chwilą było ważne. Kliniczne kryteria pojawiają się dopiero potem i są w tej książce zdecydowanie na drugim planie.

Wiele nieprzebytych dróg. Rozdział o kosztach, których nie widać w kryteriach diagnostycznych. Niedokończone projekty, zdolności, z których nic nie wyszło, i towarzyszące temu przekonanie o zmarnowanym potencjale. Maté zwraca uwagę na dorosłych diagnozowanych późno, u których do samego zaburzenia dokłada się kilkadziesiąt lat tłumaczenia sobie, że są po prostu leniwi.

Wszyscy moglibyśmy być wariatami. Argument, że opisywane cechy nie dzielą ludzi na dwie grupy. Rozkojarzenie, impulsywność i kłopoty z zabraniem się do rzeczy zna każdy, więc pytanie nie brzmi, czy je masz, tylko jak bardzo utrudniają Ci życie. Maté używa tego, żeby zdjąć z tematu piętno, a nie po to, żeby podważyć diagnozę.

Konfliktowe małżeństwo: ADD i rodzina (I). Pierwszy z trzech rozdziałów opartych na historii konkretnej rodziny. Maté pokazuje mechanizm, który zna każdy dom z tym problemem: dziecko nie robi tego, co ma zrobić, dorosły reaguje naciskiem, nacisk pogarsza sprawę, a wszyscy zaczynają szukać winnego. Wniosek jest taki, że objawy nasilają się dokładnie tam, gdzie rośnie napięcie.

Zapominając pamiętać o przyszłości. Najlepszy rozdział pierwszej części. Maté opisuje deficyt uwagi jako kłopot nie tyle z uwagą, ile z utrzymaniem przyszłości w głowie. Wiesz, co masz zrobić i po co, ale ta wiedza nie jest dostępna w momencie, w którym decydujesz. Stąd bierze się rozdźwięk między intencjami a działaniem, który z zewnątrz wygląda na brak charakteru. Ten sam mechanizm od strony praktycznej rozkładam przy prokrastynacji.

Część II. Jak rozwija się mózg i jak powstają obwody oraz chemia ADD

Różne światy: dziedziczenie i środowisko dzieciństwa. Tu pada główna teza książki. Maté nie kwestionuje, że coś się dziedziczy, tylko twierdzi, że dziedziczy się wrażliwość układu nerwowego, a nie samo zaburzenie. Podważa przy tym standardową interpretację badań nad bliźniętami, argumentując, że rodzeństwo w jednym domu wcale nie żyje w tym samym środowisku emocjonalnym. To jest miejsce, w którym rozchodzi się z głównym nurtem, i wracam do tego osobno pod koniec tekstu.

Alergie emocjonalne: ADD i wrażliwość. Rozwinięcie poprzedniego rozdziału. Dziecko wrażliwe reaguje na napięcie w otoczeniu tak, jak organizm alergiczny reaguje na pyłki: mocniej niż inni i przy dawce, której reszta nie zauważa. Maté podkreśla, że wrażliwość sama w sobie nie jest defektem i bywa źródłem tego, co u tych ludzi najlepsze.

Surrealistyczna choreografia. Rozdział o rozwoju mózgu. Sedno: człowiek rodzi się z mózgiem skrajnie niedokończonym, a połączenia odpowiadające za regulację emocji i uwagę powstają po urodzeniu. Skoro powstają po urodzeniu, to warunki, w jakich to się dzieje, są częścią procesu, a nie tłem dla niego.

Dostrojenie i przywiązanie. Pojęcie, na którym stoi cała książka i które warto zapamiętać: dostrojenie. Chodzi o zdolność opiekuna do wychwytywania i odzwierciedlania stanów emocjonalnych niemowlęcia, mniej więcej tak, jak dwoje ludzi łapie wspólny rytm w rozmowie. Maté twierdzi, że to dostrojenie, a nie miłość czy dobre intencje, jest tym, czego rozwijające się obwody potrzebują, i że zestresowany, przemęczony rodzic może kochać dziecko całym sobą, a mimo to nie mieć w danym okresie z czego się dostroić.

Ślady dzieciństwa. O tym, że wczesny stres zostawia trwałe ustawienia w układzie regulującym pobudzenie i reakcję na zagrożenie. Nie chodzi o wspomnienia, bo z tego okresu ich nie ma, tylko o wzorce reagowania zapisane poniżej poziomu pamięci świadomej.

Część III. Rodzinne i społeczne korzenie ADD

Zupełnie obcy: ADD i rodzina (II). Druga historia rodzinna, tym razem pokazująca, jak nieprzepracowane napięcie dorosłego przenosi się na dziecko bez jednego złego słowa. Maté zwraca uwagę na sytuacje, w których rodzic jest fizycznie obecny i emocjonalnie niedostępny, bo akurat sam się z czymś mierzy.

Historie szkatułkowe: ADD i rodzina (III). Trzecia część tej samej opowieści, o przekazywaniu wzorca przez pokolenia. Rodzic reaguje tak, jak nauczył się reagować u własnych rodziców, więc łańcuch ciągnie się wstecz i nikt w nim nie jest złoczyńcą.

Najbardziej szalona z kultur: społeczne korzenie ADD. Najmocniejszy rozdział trzeciej części i najbardziej publicystyczny. Maté przenosi ciężar z rodziny na warunki, w jakich rodziny dziś funkcjonują: presja ekonomiczna, brak wsparcia szerszej rodziny, oboje rodziców pracujących ponad siły, tempo życia, które nie zostawia miejsca na spokojną obecność. Jego zdaniem to społeczeństwo produkuje warunki, w których dostrojenie staje się luksusem.

Część IV. Znaczenie cech ADD

Strzępy myśli szałaputa, czyli o dekoncentracji i odłączaniu się. Odłączanie się Maté opisuje nie jako defekt, tylko jako umiejętność nabytą w dobrym celu. Dziecko, które nie może uciec z nieprzyjemnej sytuacji fizycznie, ucieka z niej uwagą, i to działa. Problem zaczyna się później, kiedy odruch zostaje, a sytuacja już dawno minęła.

Huśtawki nastrojów: nadpobudliwość, apatia i wstyd. Rozdział o emocjonalnym rdzeniu całego zjawiska. Maté twierdzi, że pod objawami siedzi wstyd: głęboko utrwalone przekonanie, że jest się z gruntu wadliwym. Nadpobudliwość i apatia są w tym ujęciu dwoma sposobami radzenia sobie z tym samym.

Część V. Dziecko z ADD a zdrowienie

Dopóki coś trwa, wszystko jest możliwe: bezwarunkowe poszanowanie. Otwarcie części praktycznej i zarazem najważniejsze zdanie książki: mózg pozostaje plastyczny przez całe życie, więc nic tu nie jest zamknięte. Warunkiem pierwszym jest to, żeby dziecko czuło się chciane niezależnie od tego, jak się zachowuje.

Zapraszanie dziecka do relacji. Zasada, która brzmi banalnie i jest trudna: relacja idzie przed korektą. Zanim cokolwiek wyegzekwujesz, musisz mieć kontakt, bo bez kontaktu każde polecenie ląduje na obronie.

Jak ryby w wodzie. O tym, że dziecko wchłania klimat emocjonalny domu tak samo bezwiednie jak powietrze. Nie chodzi o to, co się mówi, tylko o to, w czym się na co dzień siedzi.

Chęć zwrócenia na siebie uwagi. Przeformułowanie etykiety, którą przykleja się dzieciom najczęściej. Maté twierdzi, że „domaganie się uwagi” jest w istocie sygnałem potrzeby kontaktu, a nie manipulacją, i że ignorowanie go działa dokładnie odwrotnie do zamierzeń.

Nieposłuszni, czyli rzecz o buncie. Wprowadzenie pojęcia przeciwwoli: odruchowego oporu wobec cudzego nacisku, który jest normalnym etapem rozwoju, a nie złośliwością. U dziecka wrażliwego bywa on szczególnie silny i uruchamia się przy każdym „musisz”.

Rozbrajanie przeciwwoli. Praktyczna odpowiedź na poprzedni rozdział. Przeciwwoli nie da się przełamać naciskiem, bo nacisk ją zasila. Maté radzi zdjąć presję, zostawić wybór i wrócić do kontaktu. Dopiero wtedy pojawia się miejsce na współpracę.

Marshmallow w ogniu: motywacja i autonomia. Rozdział o motywacji wewnętrznej. Maté argumentuje, że dziecko robi rzeczy trudne wtedy, gdy ma poczucie sprawstwa, i że każdy system nagród oraz kar odbiera mu ten kawałek autonomii, na którym cała motywacja stoi.

Ufanie dziecku, ufanie sobie: ADD w szkole. O niedopasowaniu między szkołą a takim układem nerwowym. Maté nie proponuje rewolucji oświatowej, tylko wskazuje jedną rzecz, która zmienia najwięcej: obecność choćby jednego dorosłego, który nie traktuje dziecka jak problemu do rozwiązania.

Nastolatki, czyli za dużo ciśnień. Okres dojrzewania jako moment, w którym wszystko się nasila, bo dochodzi presja rówieśnicza i wyższe wymagania przy tych samych narzędziach. Maté zwraca uwagę na ryzyko przejścia od kontaktu z rodzicem do całkowitego zorientowania na grupę.

Część VI. Dorosły z ADD

Usprawiedliwianie swojego istnienia: poczucie własnej wartości. Najlepszy rozdział dla dorosłego czytelnika. Maté opisuje wewnętrzne przekonanie, że na własne miejsce trzeba sobie ciągle zapracowywać, i pokazuje, jak napędza ono zarówno pracoholizm, jak i całkowite wycofanie. Rozpoznanie tego wzorca u siebie bywa nieprzyjemne i bardzo użyteczne.

Tworzywo wspomnień. O pamięci niejawnej. Doświadczenia z pierwszych lat nie są dostępne jako wspomnienia, ale zostają jako automatyczne reakcje ciała, więc dorosły reaguje na dzisiejszą sytuację wzorcem sprzed czterdziestu lat, nie mając pojęcia dlaczego.

Pamięć o tym, co się nie zadziało: relacje ADD. Rozdział o związkach. Maté opisuje powtarzalny układ: jedna strona wycofuje się przy pierwszym napięciu, druga odbiera to jako odrzucenie i naciska, co pogłębia wycofanie. Sedno jest w tytule: najmocniej działa nie to, co się zdarzyło, tylko to, czego zabrakło.

Mojżesz ocalony przez anioła: self-parenting (I). Wejście w część o zdrowieniu dorosłych. Skoro dostrojenia zabrakło wtedy, dorosły może dostarczyć je sobie teraz. Maté opisuje to jako naukę traktowania siebie z tą samą uważnością, jakiej udzieliłbyś dziecku, i uprzedza, że pierwsze próby brzmią sztucznie.

Środowisko fizyczne i duchowe: self-parenting (II). Druga połowa tej samej praktyki, tym razem bardzo konkretna. Sen, ruch, kontakt z naturą, przewidywalna struktura dnia i coś, co daje poczucie sensu. Maté traktuje to jako warunki brzegowe, bez których żadna praca nad sobą nie ma szans.

Substytut smutku i łez: uzależnienia a mózg ADD. Rozdział zapowiadający jego późniejsze książki. Maté opisuje uzależnienia jako próbę doraźnego załatania tego samego układu, który przy deficycie uwagi działa oszczędnie, i podkreśla, jak często obie sprawy występują razem.

Część VII. Podsumowanie

Nigdy nie widziałam drzew: co mogą, a czego nie mogą leki. Stanowisko wyważone i warte uwagi, bo Maté bywa przedstawiany jako przeciwnik farmakoterapii, a nim nie jest. Leki potrafią otworzyć okno, w którym dopiero możliwa staje się reszta pracy. Nie robią jednak tej pracy za nikogo i nie naprawiają relacji ani wstydu.

Czym jest zwracanie uwagi? Zamknięcie o innym rejestrze. Maté wraca do dosłownego znaczenia zwrotu i pyta, komu i czemu poświęcamy uwagę. W jego ujęciu uwaga jest formą obecności przy drugim człowieku, więc leczenie deficytu uwagi zaczyna się od relacji, a nie od techniki.

Czego w streszczeniach nie ma: gdzie Maté stoi w mniejszości

To jest część, którą polskie opracowania tej książki zwykle pomijają, a bez niej łatwo wyjść z lektury z fałszywym obrazem stanu wiedzy.

Główna teza Maté jest stanowiskiem mniejszościowym. W psychiatrii i genetyce behawioralnej przeważa pogląd, że ADHD ma wysoką odziedziczalność, szacowaną w badaniach bliźniąt i rodzin na rząd siedemdziesięciu procent i wyżej, a czynniki środowiskowe modyfikują przebieg, zamiast tworzyć zaburzenie od zera. Maté kwestionuje interpretację tych badań i jest w tym w wyraźnej mniejszości. Nie znaczy to, że nie ma racji co do wagi wczesnych relacji. Znaczy tyle, że czytasz mocne stanowisko w otwartym sporze, a nie podsumowanie konsensusu.

Drugie nieporozumienie jest groźniejsze, bo dotyczy ludzi. Z tej książki bardzo łatwo zrobić tezę „ADHD bierze się od rodziców” i część streszczeń dokładnie tak ją podaje. Maté pisze coś innego i poświęca temu sporo miejsca: mówi o stresie w otoczeniu małego dziecka, także tym, na który rodzic nie ma wpływu, i wprost odrzuca obwinianie. Sam ma tę diagnozę, mają ją jego dzieci, a rozdział o społecznych korzeniach przerzuca odpowiedzialność na warunki, w jakich rodziny żyją.

Trzecia rzecz jest drobniejsza. Książka konsekwentnie używa skrótu ADD, bo tak brzmiała nazwa w czasie, gdy powstawał oryginał. To ta sama rzecz, którą dziś nazywamy ADHD, i nie ma tu żadnej różnicy merytorycznej. Objawy od strony praktycznej opisuję osobno przy objawach ADHD.

Co z tego biorę dla siebie

Nie mam tej diagnozy i nie udaję, że mam. Trzy rzeczy z tej książki wziąłem mimo to.

Pytanie o warunki brzegowe przed pytaniem o metodę. Rozdział o środowisku fizycznym ustawia kolejność, którą łatwo odwrócić. Zanim zacznę szukać lepszego systemu pracy, sprawdzam sen, ruch i to, czy dzień ma jakąkolwiek stałą ramę. Zwykle problem siedzi tam, a nie w narzędziu.

Przeciwwola. To pojęcie okazało się przydatne daleko poza wychowaniem. Kiedy zauważam u siebie opór wobec czegoś, co sam sobie zaplanowałem, przestałem to czytać jako lenistwo. Częściej to reakcja na nacisk, także własny, i zdjęcie presji działa lepiej niż jej dokręcanie.

Rozdźwięk między wiedzą a dostępem do niej w chwili decyzji. Rozdział o zapominaniu, żeby pamiętać o przyszłości, opisuje coś, co zna każdy: wiesz doskonale, co jest ważne, tylko ta wiedza nie jest obecna o dziewiątej rano. Wniosek praktyczny brzmi: nie licz na to, że sobie przypomnisz, ustaw warunki tak, żeby nie trzeba było.

Czego nie kupuję. Maté jest lekarzem i świetnym narratorem, ale to nie jest książka oparta na danych. To zbiór historii klinicznych, własnych doświadczeń i mocnej interpretacji. Kiedy pisze o wstydzie, o relacjach i o samoregulacji, jest przekonujący i pomocny. Kiedy przechodzi do genetyki, wchodzi na teren, na którym większość badaczy mówi coś innego, a on tego nie sygnalizuje wystarczająco wyraźnie. Warto czytać jedno i drugie z inną czujnością.

Rozproszone umysły w pięciu punktach

  • Dziedziczy się wrażliwość, nie zaburzenie — to główna i sporna teza książki.
  • Dostrojenie zamiast miłości. Obwody regulacji rozwijają się w kontakcie z emocjonalnie dostępnym dorosłym, a dobre intencje nie wystarczą, gdy dorosły sam jest w stresie.
  • Pod objawami siedzi wstyd. Nadpobudliwość i apatia to dwa sposoby radzenia sobie z tym samym przekonaniem o własnej wadliwości.
  • Przeciwwola. Opór wobec nacisku jest normalnym odruchem rozwojowym, a nacisk go wzmacnia zamiast łamać.
  • Plastyczność działa całe życie. Leki potrafią otworzyć okno, ale pracy nie wykonają — robi się ją w relacjach i w warunkach codziennych.

Dla kogo jest ta książka

Weź ją, jeśli masz tę diagnozę albo ma ją ktoś bliski i szukasz języka innego niż lista objawów. Rozdziały o wstydzie, o poczuciu własnej wartości i o relacjach są najlepsze, jakie na ten temat czytałem.

Odpuść, jeśli szukasz podręcznika opartego na przeglądzie badań albo konkretnego protokołu postępowania. Tego tu nie ma i autor nawet nie próbuje udawać, że jest. Jeśli natomiast chodzi Ci o samo skupienie w ciągu dnia, praktyczniejsze będą teksty o przyczynach braku skupienia i o rozpraszaczach w pracy.

Najtrudniejsza część: robić to przy ludziach

Cała druga połowa tej książki sprowadza się do jednego wniosku, który brzmi niewygodnie dla wszystkich lubiących samodzielne systemy. Regulacja uwagi nie jest umiejętnością, którą się nabywa w pojedynkę. Powstaje w kontakcie z drugim człowiekiem i w dorosłym życiu działa tak samo.

To jest powód, dla którego kolejne aplikacje i metody odpadają po dwóch tygodniach, a rzeczy robione z kimś trzymają się miesiącami. Nie chodzi o dyscyplinę, tylko o to, że układ nerwowy inaczej pracuje w obecności innych.

W MasterZone mamy na to najprostsze narzędzie, jakie znam: bloki pracy głębokiej codziennie, o stałych godzinach. Wchodzisz, mówisz jednym zdaniem, co robisz w tym bloku, i zaczyna się cisza. Na końcu krótkie rozliczenie. Zero presji i zero oceniania. Samo to, że ktoś siedzi obok, robi robotę.

Zdanie na starcie działa mocniej niż cała reszta, bo zamienia prywatne postanowienie w zapowiedź złożoną przy świadkach. Dlaczego obecność innych ludzi tak zmienia sprawę, tłumaczę w tekście o body doublingu.

👉 Wejdź na blok pracy głębokiej

FAQ: najczęstsze pytania o „Rozproszone umysły”

O czym jest „Rozproszone umysły”?

O zespole deficytu uwagi widzianym jako opóźnienie rozwojowe, a nie zapisany w genach wyrok. Maté twierdzi, że dziedziczy się wrażliwość układu nerwowego, a obwody odpowiadające za uwagę i samoregulację dojrzewają po urodzeniu, w zależności od emocjonalnego klimatu wokół dziecka. Druga połowa książki dotyczy zdrowienia, osobno u dzieci i osobno u dorosłych.

Czy Maté twierdzi, że ADHD powodują rodzice?

Nie i pisze to wprost. Jego teza dotyczy stresu w otoczeniu małego dziecka, w tym takiego, na który rodzic nie ma wpływu, a nie miłości ani kompetencji opiekunów. Sam ma tę diagnozę, mają ją także jego dzieci, a jeden z rozdziałów przenosi odpowiedzialność na warunki społeczne i ekonomiczne, w jakich rodziny funkcjonują.

Czy teza Maté jest zgodna z nauką?

Częściowo i to ważne zastrzeżenie. Przeważa pogląd, że ADHD ma wysoką odziedziczalność, w badaniach bliźniąt szacowaną na rząd siedemdziesięciu procent i wyżej, a środowisko modyfikuje przebieg zamiast tworzyć zaburzenie od zera. Maté kwestionuje interpretację tych badań i jest w tym w mniejszości, więc jego książkę warto czytać jako mocne stanowisko w sporze, a nie jako podsumowanie konsensusu.

Czym jest dostrojenie u Maté?

Zdolnością opiekuna do wychwytywania i odzwierciedlania stanów emocjonalnych niemowlęcia, czyli emocjonalną synchronią między dorosłym a dzieckiem. Maté uważa ją za składnik, którego potrzebują rozwijające się obwody regulacji, i podkreśla, że to nie to samo co miłość, bo zestresowany rodzic może kochać dziecko całym sobą i mimo to nie mieć w danym okresie zasobów na dostrojenie.

Czym jest przeciwwola?

Odruchowym oporem wobec cudzego nacisku, który Maté opisuje jako normalny etap rozwoju, a nie złośliwość. U dziecka wrażliwego bywa szczególnie silny i uruchamia się przy każdym poleceniu. Praktyczna konsekwencja jest jedna: przeciwwoli nie da się przełamać naciskiem, bo nacisk ją zasila, więc rozwiązaniem jest zdjęcie presji i powrót do kontaktu.

Czy Maté jest przeciwnikiem leków na ADHD?

Nie, choć bywa tak przedstawiany. W rozdziale poświęconym farmakoterapii zajmuje stanowisko wyważone: leki potrafią otworzyć okno, w którym dopiero staje się możliwa reszta pracy. Podkreśla natomiast, że same z siebie nie naprawiają relacji ani poczucia własnej wartości i nie zastępują pracy rozwojowej.

Dlaczego w książce jest ADD, a nie ADHD?

Bo taka nazwa obowiązywała w czasie, gdy powstawał oryginał, a polskie wydanie zachowało nazewnictwo autora. Chodzi o to samo zjawisko, które dziś nazywamy ADHD. Różnica jest wyłącznie historyczna i nie ma znaczenia merytorycznego.

Które polskie wydanie „Rozproszonych umysłów” jest oficjalne?

Wydanie Wydawnictwa Czarna Owca z 2023 roku w przekładzie Piotra Cieślaka, 336 stron, z podtytułem „Przyczyny i leczenie zespołu deficytu uwagi”. Tytuły rozdziałów w tym streszczeniu podaję za tym wydaniem.

To może Cię zainteresować

Źródła

  • Gabor Maté, Scattered Minds: The Origins and Healing of Attention Deficit Disorder. Wydanie polskie: Rozproszone umysły. Przyczyny i leczenie zespołu deficytu uwagi, Wydawnictwo Czarna Owca, 2023, przekład Piotra Cieślaka, 336 s., ISBN 978-83-8252-391-1. Tytuły rozdziałów podaję za tym wydaniem.
  • drgabormate.com — strona autora.
  • Wydawnictwo Czarna Owca — strona polskiego wydawcy.
  • ADHD — hasło encyklopedyczne z omówieniem odziedziczalności i aktualnego stanu wiedzy, przydatne jako kontrapunkt dla tezy autora.