Jak działa coaching? Czym jest coaching, co robi coach i jak wygląda proces coachingowy
W jednym tygodniu usłyszałem dwie rzeczy o tej samej metodzie. Że dzięki niej ktoś po ośmiu latach w firmie w końcu złożył wypowiedzenie i odetchnął. I że to sprzedawanie oczywistości po kilkaset złotych za godzinę. Obie wypowiedzi były szczere.
Problem w tym, że większość ludzi ocenia coaching, nie mając pojęcia, co dzieje się w gabinecie. Widzieli rolkę z gościem w marynarce, który krzyczy o wychodzeniu ze strefy komfortu, i na tym się skończyło. Tymczasem sama rozmowa coachingowa wygląda zupełnie inaczej i opiera się na mechanizmie, który da się opisać po ludzku.
Ten tekst jest właśnie o tym. Czym jest coaching, jak działa coaching od środka, co robi coach przez te pięćdziesiąt minut, jak wygląda proces coachingowy od pierwszego kontaktu do zamknięcia, jakie są rodzaje coachingu i czym różni się on od mentoringu, doradztwa i terapii. Plus rzecz, o której mało kto pisze: kiedy coaching nie zadziała.
Czym jest coaching? Definicja, która nie brzmi jak ulotka
Zacznijmy od definicji z pierwszej ręki. Międzynarodowa Federacja Coachingu, największa organizacja zrzeszająca coachów na świecie, formułuje to tak:
„ICF definiuje coaching jako towarzyszenie klientowi w kreatywnym procesie, który skłania do myślenia i inspiruje do maksymalizacji zawodowego i osobistego potencjału”. ICF Polska
Brzmi trochę jak z folderu, więc przetłumaczę na polski. Coaching to proces, w którym ktoś regularnie zadaje ci pytania, na które sam sobie nie zadajesz, i pilnuje, żebyś na nie odpowiedział działaniem, a nie kolejnym postanowieniem. Tyle. Cała reszta to szczegóły wykonania.
W polskich opracowaniach często pada określenie „interaktywny proces rozwoju”. Interaktywny, bo pracują dwie osoby i żadna nie jest tu widzem. Klient wnosi swoją sytuację, wiedzę o sobie i decyzje. Coach wnosi strukturę rozmowy, pytania i uwagę. Relacja jest partnerska, obie strony mają w niej ten sam status.
Coaching często bywa wrzucany do jednego worka z motywacyjnym gadaniem ze sceny, więc dopowiem, czym naprawdę jest ta praca. Uporządkowaną rozmową o twoim celu, prowadzoną według stałej struktury, zakończoną ustaleniem, co robisz jutro.
Coaching – czym jest, a z czym bywa mylony
Z czym coaching miesza się najczęściej? Ze słowem „coach”. Po angielsku znaczy ono również „trener”, więc trener personalny na siłowni, trener piłkarski i coach biznesowy mieszają się w jedno. Sama nazwa przyjechała zresztą z węgierskiego miasteczka Kocs, gdzie budowano powozy, i pierwotnie oznaczała pojazd, który przewozi kogoś z miejsca A do miejsca B. Więcej o tej etymologii napisałem w tekście o tym, jak brzmi coaching po polsku.
Druga rzecz, z którą coaching bywa mylony, to terapia. Granica jest tu ostra i wrócę do niej niżej, bo z niej wynika, komu ta metoda pomoże, a kogo skrzywdzi.
Jak działa coaching, czyli na czym polega ta cała rozmowa
Mechanizm jest prostszy, niż większość ludzi zakłada. Coaching polega na przeprowadzeniu cię przez cztery kroki, w tej samej kolejności, sesja po sesji.
Krok pierwszy: cel. Nie „chciałbym być bardziej zorganizowany”, tylko coś, po czym poznasz, że się wydarzyło. Sama zamiana mglistego życzenia w konkret zajmuje czasem pół pierwszej sesji i już na tym etapie połowa ludzi orientuje się, że przez ostatni rok goniła coś, czego nawet nie umiała nazwać. Pomaga tu każde porządne narzędzie do wyznaczania celów, na przykład cele SMART.
Krok drugi: rzeczywistość. Gdzie jesteś teraz, co już próbowałeś, co z tego zadziałało, czego unikasz. Tu wychodzą rzeczy niewygodne, bo trudno przez czterdzieści minut opowiadać o swojej sytuacji i nie potknąć się o zdanie, które sam wypowiadasz od dwóch lat.
Krok trzeci: opcje. Klient wymyśla możliwe drogi. Zwykle pierwsze trzy są oczywiste, a ciekawie robi się od piątej, kiedy skończą się gotowce. Coach tylko pilnuje, żeby lista nie urwała się za wcześnie.
Krok czwarty: decyzja i działanie. Co konkretnie robisz do następnego spotkania, kiedy, i co może ci w tym przeszkodzić. Ten krok odróżnia coaching od miłej rozmowy przy kawie.
Ten szkielet ma nazwę. To model GROW, najpopularniejsza struktura pracy coachingowej na świecie. Są też inne, na przykład model OSKAR wywodzący się z podejścia skoncentrowanego na rozwiązaniach albo model CLEAR. Różnią się akcentami, logika zostaje ta sama.
I jeszcze jedno, bo to często umyka. Coaching skupia się na przyszłości. Przeszłość pojawia się o tyle, o ile tłumaczy dzisiejsze wybory, ale nikt nie będzie z tobą przez trzy miesiące analizował dzieciństwa. Robota idzie w stronę tego, co chcesz osiągnąć, a nie w stronę tego, co cię do dzisiaj doprowadziło.
Rola coacha: dlaczego coach nie podaje gotowych rozwiązań
Zadaniem coacha jest zadawanie pytań, słuchanie tego, co pod odpowiedziami, i trzymanie ram rozmowy. Nie doradzanie. To dla wielu osób najtrudniejszy element całej układanki, bo przychodzą po receptę, a dostają lustro.
Powód jest praktyczny. Rada z zewnątrz działa na twoją sytuację widzianą przez cudzy filtr, przez pięćdziesiąt minut opowieści, bez znajomości połowy kontekstu. Rozwiązanie, do którego dochodzisz sam, powstaje z pełnej wiedzy o twoim życiu i, co ważniejsze, ma twój podpis. Ludzie wdrażają własne pomysły znacznie chętniej niż cudze. To dlatego coach nie podaje gotowych rozwiązań, choć czasem gryzie się w język.
Wspieranie klienta wygląda tu zresztą inaczej, niż wielu ludzi zakłada. Coach pomaga klientowi zobaczyć własną sytuację ostrzej, a nie niesie go przez nią na plecach.
W żargonie mówi się, że klient jest ekspertem od swojego życia. Brzmi jak slogan, ale ma konkretne konsekwencje w rozmowie: to ty decydujesz, nad czym pracujemy, ty wybierasz opcję i ty ustalasz termin. Coach wspiera, pilnuje i dopytuje. Nic ponad to.
Praca coacha opiera się na dwóch umiejętnościach. Pierwsza to aktywne słuchanie, czyli wyłapywanie tego, czego klient nie powiedział wprost. Druga to pytania coachingowe, otwarte i krótkie. „Co jeszcze?” potrafi zrobić w rozmowie więcej niż godzina dobrych rad.
Dobra sesja rzadko jest przyjemna w połowie. Jest przyjemna na końcu, kiedy wiesz, co robisz w poniedziałek rano.
Jak wygląda proces coachingowy: proces rozwoju od pierwszego kontaktu do zamknięcia
Pojedyncza rozmowa niewiele zmienia. Zmienia proces rozwoju rozłożony na kilka miesięcy, bo dopiero wtedy pojawia się rytm: ustalenie, próba, wnioski, korekta.
Zwykle wygląda to tak. Najpierw rozmowa wstępna, na której sprawdzacie, czy w ogóle jest o czym rozmawiać i czy to na pewno coaching, a nie mentoring albo terapia. Potem kontrakt: liczba spotkań, częstotliwość, cena, zasady odwoływania, poufność. Kontrakt brzmi formalnie i chroni obie strony, więc warto go mieć nawet na piśmie.
Dalej idzie sesja diagnostyczna, na której nazywacie cel procesu i punkt startowy. Potem seria spotkań roboczych, najczęściej co dwa tygodnie, bo między nimi musi zmieścić się prawdziwe życie. Liczba spotkań i tempo wynikają z indywidualnych potrzeb klienta. Jeden pakiet dobry dla wszystkich to wygoda sprzedawcy, nie efekt diagnozy. Na koniec sesja zamykająca: co się zmieniło, co zostaje na później, czego klient nauczył się o sobie.
Dobry coach mierzy efekty. Skala od jednego do dziesięciu na starcie i ta sama skala na końcu wystarczy, żeby rozmowa o rezultatach nie zamieniła się w wymianę wrażeń. Jeśli po całym procesie nikt nie potrafi powiedzieć, co konkretnie się zmieniło, to była terapia rozmową, tylko droższa.
Jak wygląda pojedyncza sesja coachingowa
Standard to pięćdziesiąt albo sześćdziesiąt minut, online lub na żywo. Każda sesja coachingowa ma podobny szkielet, choć treść jest za każdym razem inna.
Zaczyna się od podsumowania: co udało się zrobić od ostatniego razu, co nie wyszło i dlaczego. Potem klient wybiera temat na dzisiaj, jeden. Środek to właściwa praca, czyli pytania, cisza, czasem ćwiczenie na kartce. Ostatnie pięć minut to konkret na najbliższe dwa tygodnie i krótkie sprawdzenie, na ile ten konkret jest realny.
Zadania między spotkaniami to nie dodatek. To one robią całą robotę, bo zmiana dzieje się w twoim tygodniu, a nie w gabinecie. Coach i klient umawiają się na coś małego i sprawdzalnego, a nie na „popracuję nad swoim podejściem”.
Poznaj rodzaje coachingu: life coaching, coaching biznesowy, kariery i zespołowy
Podział bierze się z obszaru życia, którego dotyczy praca, i z tego, kto za nią płaci. Rodzaj coachingu wpływa na to, jak wygląda proces i jakie kompetencje musi mieć prowadzący.
Life coaching. Sprawy prywatne: relacje, zdrowie, decyzje życiowe, poczucie kierunku. Po polsku mówi się też coaching życiowy. To najszerszy worek i jednocześnie ten, w którym najłatwiej trafić na przypadkowego człowieka z kursu weekendowego. Pisałem osobno o tym, kim jest coach życiowy i jak wygląda life coaching online.
Coaching biznesowy. Cele firmowe: sprzedaż, zarządzanie zespołem, efektywność pracy, poukładanie własnej roli. Coaching w biznesie zamawia zwykle organizacja, więc pojawia się trzecia strona i trzeba na starcie ustalić, co przełożony dostanie, a co zostaje między coachem a klientem.
Executive coaching. Ta sama logika, tylko wyżej: zarząd, dyrektorzy, właściciele. Więcej pracy nad decyzjami strategicznymi i samotnością na szczycie, mniej nad kalendarzem.
Coaching kariery. Zmiana pracy, awans, powrót po przerwie, wybór ścieżki. Tu granica z doradztwem zawodowym bywa cienka i uczciwy prowadzący powie wprost, kiedy przechodzi na drugą stronę. Więcej w tekście o coachingu kariery.
Coaching motywacyjny. Praca nad rozruchem: odkładanie, brak paliwa, utknięcie. Motywacja jest tu tematem, a nie metodą, więc nikt nie będzie ci krzyczał do ucha, że dasz radę. Opisałem to w artykule o coachingu motywacyjnym.
Coaching zespołowy i grupowy. W wariancie zespołowym pracuje cały zespół nad swoim sposobem działania. W grupowym kilka osób z podobnym wyzwaniem pracuje równolegle, każda nad swoim celem. Dochodzi jeszcze agile coaching, czyli praca z zespołami wytwórczymi nad ich procesem, mocno zakorzeniona w IT.
Coaching indywidualny. Klasyczne jeden na jeden i najczęstszy format ze wszystkich. Reszta podziałów to warianty tego samego.
Osobna gałąź to specjalizacje wynikające z tego, z kim się pracuje: coaching dla kobiet, coaching dla nauczycieli czy coaching relacji. Metoda się nie zmienia, zmienia się kontekst i język.
Czym różni się coaching od mentoringu, doradztwa, szkolenia i terapii
Cztery różne formy wsparcia, cztery różne umowy z klientem. Mieszanie ich to najczęstsza przyczyna rozczarowania, bo człowiek przychodzi po jedno, dostaje drugie i słusznie czuje się oszukany.
| Metoda pracy | Kto ma wiedzę | Po co się na to umawiasz |
|---|---|---|
| Coaching | Klient. Coach prowadzi proces | Sam znajdujesz najlepsze rozwiązania i wdrażasz je |
| Mentoring | Mentor, bo przeszedł tę drogę | Skracasz sobie naukę cudzym doświadczeniem |
| Doradztwo | Ekspert w dziedzinie | Dostajesz gotową rekomendację i decydujesz |
| Szkolenie | Trener, który przekazuje wiedzę | Zdobywasz konkretną umiejętność |
| Psychoterapia | Terapeuta, w relacji leczenia | Pracujesz nad cierpieniem i jego źródłem |
Czym różni się coaching od mentoringu w praktyce? Mentor powie „na twoim miejscu zrobiłbym tak, bo trzy lata temu zrobiłem tak i wyszło”. Coach zapyta, po czym poznasz, że wybrałeś dobrze. Obie rozmowy mają sens, tylko w innych momentach. Kiedy wchodzisz w kompletnie nową dziedzinę, mentoring jest szybszy. Kiedy wiesz, co robić, i tego nie robisz, mentoring niczego nie załatwi.
Najważniejsza granica biegnie przy terapii. Coaching zakłada, że klient jest zdrowy i funkcjonuje. Jeśli w tle jest depresja, zaburzenia lękowe, uzależnienie albo świeża żałoba, to jest miejsce dla psychoterapeuty, a nie dla coacha. Uczciwy coach rozpozna takie sygnały i skieruje dalej, nawet jeśli traci przez to klienta. Różnica jest też w samej relacji: w coachingu jest ona równorzędna i partnerska, w terapii pojawia się wyraźny układ specjalista i pacjent.
Czy coaching działa? Co mówią badania
Skoro tyle osób ma na ten temat mocne zdanie, sprawdźmy dane. Są dwie porządne metaanalizy, które zebrały wyniki dziesiątek pojedynczych badań.
Pierwsza, opublikowana w „The Journal of Positive Psychology”, sprawdzała wpływ coachingu w organizacjach na pięć obszarów: wyniki i umiejętności, dobrostan, radzenie sobie, postawy wobec pracy oraz samoregulację nastawioną na cel. Efekty okazały się dodatnie we wszystkich pięciu, z wielkością efektu od g = 0,43 dla radzenia sobie do g = 0,74 dla samoregulacji nastawionej na cel (Theeboom, Beersma, van Vianen, 2014). Najmocniej rośnie więc zdolność do prowadzenia siebie w stronę celu, czyli dokładnie to, po co ludzie przychodzą.
Druga, w „Journal of Occupational and Organizational Psychology”, objęła siedemnaście badań nad coachingiem prowadzonym w miejscu pracy przez coachów wewnętrznych i zewnętrznych. Ogólny efekt wyniósł δ = 0,36, przy czym dla efektów odczuwanych przez samego pracownika sięgnął 0,51, a dla twardych rezultatów indywidualnych 1,24 (Jones, Woods, Guillaume, 2016). Z tego samego badania wyszła rzecz, która zestarzała się wyjątkowo dobrze: forma spotkania nie miała znaczenia statystycznego. Sesje na żywo i sesje zdalne dawały porównywalne wyniki, co dziś czyni coaching online pełnoprawnym wyborem, a nie wersją awaryjną.
Te liczby oznaczają efekt umiarkowany, nie cud. Coaching jest skuteczną formą wsparcia, o ile ktoś odrabia zadania między sesjami. Bez tego zostaje przyjemna rozmowa raz na dwa tygodnie.
Znaczenie coachingu: samoświadomość, lepsze decyzje i wykorzystany potencjał
Zostaje pytanie, po którym większość ludzi podejmuje decyzję o zapłaceniu: jak działa coaching i jakie korzyści z niego zostają, kiedy proces się skończy. Odpowiem tak, jak to widzę po swoich klientach.
Najczęściej zmienia się kolejność. Ludzie rzadko odkrywają na sesji coś, o czym nie mieli pojęcia. Częściej porządkują to, co już wiedzą, i przestają odkładać rzecz, którą trzeba było zrobić pół roku temu.
Pierwszy efekt to samoświadomość. Coach pomaga klientowi lepiej zrozumieć siebie na poziomie konkretnych sytuacji z ostatniego tygodnia, a nie ogólnych deklaracji o charakterze. Kiedy przez kilka tygodni ktoś regularnie pyta cię „a po co?”, zaczynasz łapać własne schematy w locie, także poza gabinetem. Drugi efekt to lepsze podejmowanie decyzji, bo wychodzą na wierzch kryteria, według których wybierasz, i nagle widać, że część z nich nie jest twoja.
Trzeci efekt jest najbardziej praktyczny: przestajesz pracować wyłącznie na deficytach. Rozmowa o tym, w czym jesteś dobry, brzmi banalnie, dopóki nie zestawisz swoich mocnych stron z tym, na co realnie idzie twój tydzień. U mnie na sesjach robi to często test Gallupa, bo zamienia mgliste „chyba jestem ogarnięty w planowaniu” w konkretną listę. Zidentyfikować talent to jedno. Zacząć go używać w poniedziałek i rozwijać umiejętności, które i tak masz w zalążku, to drugie. Dopiero wtedy wykorzystujesz swój potencjał zamiast o nim czytać.
Coaching pracuje przy tym na dwóch obszarach życia naraz, bo one i tak się przenikają. Ktoś przychodzi z celem zawodowym, a po trzech spotkaniach okazuje się, że zaczep siedzi w tym, jak wygląda jego wieczór w części życia osobistego. Stąd ta wszechobecna w ofertach formuła rozwoju osobistego i zawodowego: to jeden proces oglądany z dwóch stron. Coaching pomaga najmocniej ludziom, którzy wiedzą, czego chcą, i utknęli na wykonaniu, bo wtedy każde spotkanie kończy się czymś, co widać w kalendarzu.
Do tego dochodzi zwykła rzecz, o której nikt nie pisze w folderach: ktoś czeka na twoją odpowiedź. Świadomość, że za dwa tygodnie padnie pytanie „i jak poszło z tą rozmową z szefem”, potrafi zrobić dla twojej motywacji więcej niż trzy książki o dyscyplinie. To zwykła zewnętrzna rama, która pomaga osiągać cele wtedy, gdy własna determinacja siada.
Kiedy coaching nie zadziała
Teraz część, której nie znajdziesz na stronach sprzedażowych, bo szkodzi konwersji.
Coaching nie zadziała, jeśli przychodzisz z cudzym celem. Wysłał cię szef, wysłała żona, wysłało poczucie, że wypada się rozwijać. Po trzech sesjach robi się z tego uprzejma rozmowa o niczym, bo nie ma paliwa.
Nie zadziała też, gdy oczekujesz recepty. Jeżeli twoje pytanie brzmi „powiedz mi, którą ofertę wybrać”, potrzebujesz doradcy albo mentora i to jest całkowicie w porządku. Szkoda pieniędzy na metodę, która z założenia ci nie odpowie.
Nie zadziała przy zaburzeniach wymagających leczenia. Coaching nie polega na pracy z cierpieniem, tylko z celem, więc w takiej sytuacji potrafi wręcz zaszkodzić, bo dokłada oczekiwania działania komuś, kto nie ma z czego go wziąć.
I nie zadziała, jeśli nie robisz nic między spotkaniami. To najczęstszy scenariusz ze wszystkich. Człowiek płaci za proces, wychodzi z sesji naładowany, a potem wchodzi w swój normalny tydzień, w którym nic się nie zmieniło, i po dwóch tygodniach wraca z tym samym. Wrócę do tego na końcu, bo akurat na to jest lekarstwo.
Ile trwa proces coachingowy i za co się płaci
Typowy proces to od sześciu do dwunastu spotkań rozłożonych na trzy do sześciu miesięcy. Krócej rzadko ma sens, bo zmiana nawyku potrzebuje kilku podejść. Dłużej też bywa podejrzane, bo zdrowy proces ma koniec, a nie abonament w nieskończoność.
Płaci się za sesję albo za cały pakiet z góry. Pakiet bywa tańszy w przeliczeniu i ma jeszcze jedną zaletę: trudniej się z niego wykręcić w trzecim tygodniu, kiedy zapał siada. Widełki na rynku są szerokie, bo obok siebie działają ludzie po rocznych szkołach z akredytacją i ludzie po weekendowym kursie z certyfikatem wydrukowanym w domu.
Zanim zapłacisz, ustal trzy rzeczy: co dokładnie jest celem procesu, po czym oboje poznacie, że został osiągnięty, i co się dzieje, gdy któraś ze stron chce przerwać. Brak odpowiedzi na trzecie pytanie to sygnał ostrzegawczy.
Jak wybrać coacha i po czym poznać profesjonalny coaching
Zawód nie jest w Polsce regulowany. Tabliczkę „coach” może sobie powiesić każdy, więc weryfikacja spada na ciebie.
Pierwsze kryterium to wykształcenie w zawodzie. Roczna szkoła coachingu, studia podyplomowe albo program akredytowany przez organizację branżową dają zupełnie inną bazę niż kurs online za dwie stówy. Drugie to akredytacja. ICF prowadzi trzy poziomy: ACC wymaga ponad 60 godzin szkolenia i 100 godzin praktyki, PCC ponad 125 godzin szkolenia i 500 godzin praktyki, a MCC ponad 200 godzin szkolenia i 2500 godzin przeprowadzonych sesji. Podobny system ma EMCC. Akredytacja niczego nie gwarantuje, ale mówi ci, że ktoś przepracował konkretną liczbę godzin i podlega kodeksowi etycznemu.
Trzecie kryterium to superwizja, czyli regularne omawianie własnej pracy z kimś bardziej doświadczonym. Coach, który nie ma superwizora, pracuje bez lusterek.
Czerwone flagi są dość powtarzalne. Gwarancja wyników. Mieszanie coachingu z terapią w jednym pakiecie. Opowieści o tym, jak coach zmienił własne życie, zajmujące pół pierwszego spotkania. Presja na natychmiastową decyzję. I brak pytania o to, czy ta metoda jest w twojej sytuacji odpowiednia, bo dobry prowadzący sam z siebie sprawdza to na starcie.
Jak wygląda praca coachingowa u mnie
Pracuję online, głównie z ludźmi, którzy toną w zadaniach i nie mogą się skupić. Skończyłem roczną szkołę profesjonalnego coachingu PRI w Krakowie, mam za sobą kurs podstawowy i średniozaawansowany terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach, korzystam też z narzędzi diagnostycznych: Gallup CliftonStrengths, DISC Persolog, MTQ i RMP.
Moja specjalizacja to productivity coaching, więc na sesjach częściej niż o wartościach rozmawiamy o tym, dlaczego twój wtorek wygląda tak, jak wygląda. Kalendarz, priorytety, rozpraszacze, sposób pracy. Efektem po kilku miesiącach ma być tydzień, który sam się broni, a nie lista postanowień.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy to dla ciebie, jest na to bezpłatna rozmowa: trzydzieści minut online, na których opowiadasz o swojej sytuacji, a ja mówię wprost, czy widzę w tym miejsce na coaching, czy raczej potrzebujesz mentora, szkolenia albo terapeuty. Bez sprzedażowego ciśnienia, bo z ludźmi, którzy przychodzą niechętnie, i tak nie da się pracować.
Podsumowanie w pięciu punktach
- Coaching to proces, nie pojedyncza rozmowa. Cel, rzeczywistość, opcje, decyzja i działanie, powtarzane przez kilka miesięcy.
- Coach nie podaje gotowych rozwiązań. Zadaje pytania i pilnuje ram, bo rozwiązania z twojej głowy wdrażasz, a cudze zwykle nie.
- Rodzaj coachingu wybierasz według obszaru. Life coaching, biznesowy, kariery, motywacyjny, zespołowy, executive, agile.
- Metoda ma potwierdzoną skuteczność na poziomie umiarkowanym, a forma zdalna wypada w badaniach tak samo jak spotkania na żywo.
- Cała zmiana dzieje się między sesjami. Bez pracy własnej najlepszy coach niczego nie załatwi.
Sesja jest raz na dwa tygodnie. Robota dzieje się w środy o dziewiątej
Cały ten artykuł prowadzi do jednego zdania, więc powiem je wprost. Coaching daje ci kierunek, a rozwala się prawie zawsze w tym samym miejscu: w zwykłym tygodniu, sam na sam z zadaniem, którego nie chce ci się zacząć. Ustaliliście, że w środę siadasz do trudnej rozmowy albo do zaległego projektu. Przychodzi środa. Nikt nie patrzy. Nikt nie zapyta aż do następnej sesji.
Najprostsze, co możesz z tym zrobić, to przestać pracować w pojedynkę i wejść na gotowy blok pracy głębokiej z innymi ludźmi. W MasterZone blok jest przygotowany, zanim wstaniesz: codziennie, o stałych godzinach, po 90 minut, z włączonymi kamerami. Na starcie każdy mówi, co robi w tym bloku, potem pracujemy obok siebie w ciszy, a na koniec krótko podsumowujemy. Ty nie planujesz niczego. Wchodzisz i robisz to, co obiecałeś sobie na sesji.
Działa to dlatego, że pracujesz przy kimś. Nazywa się to body doubling i stoi za tym prosty mechanizm: obecność drugiej osoby działa jak zewnętrzna regulacja, która robi za dyscyplinę, kiedy własnej brakuje. Technika wywodzi się z pracy z osobami z ADHD, opisuje ją między innymi ADDA, amerykańskie stowarzyszenie zajmujące się ADHD u dorosłych. Zadziała u każdego, kto pracuje sam w domu i wie, jak łatwo jest tam odpłynąć.
W piątki planujemy razem kolejny tydzień. Wychodzisz z gotowym kalendarzem i z ludźmi, którzy w poniedziałek zapytają, jak poszło. To jest dokładnie ta warstwa, której najczęściej brakuje między jedną sesją coachingową a drugą, i to ona decyduje, czy po trzech miesiącach będzie co mierzyć.
FAQ
Na czym polega coaching w jednym zdaniu?
Na regularnej rozmowie, w której ktoś pomaga ci nazwać cel, zobaczyć własną sytuację bez upiększeń i umówić się z samym sobą na konkretne działanie, a potem rozlicza cię z tego, co obiecałeś.
Czym różni się coaching od mentoringu?
Mentor dzieli się swoim doświadczeniem, bo przeszedł podobną drogę i mówi, jak on to zrobił. Coach pracuje twoją wiedzą i twoimi kryteriami, zadając pytania. Przy wchodzeniu w nową dziedzinę szybszy będzie mentoring. Przy „wiem, co robić, i tego nie robię” sensowniejszy jest coaching.
Ile sesji potrzeba, żeby zobaczyć efekty?
Pierwsze zmiany w sposobie myślenia widać zwykle po dwóch, trzech spotkaniach. Na trwałą zmianę zachowania trzeba liczyć proces sześciu do dwunastu sesji rozłożony na kilka miesięcy, bo między spotkaniami musi zmieścić się prawdziwe życie.
Czy coaching online działa tak samo jak spotkanie na żywo?
Według metaanalizy Jonesa, Woodsa i Guillaume’a z 2016 roku forma prowadzenia sesji nie wpływała istotnie na wyniki. Zdalnie odpada dojazd i łatwiej o regularność, więc dla wielu osób jest to wręcz wygodniejszy wariant.
Czy coach musi mieć akredytację?
Nie musi, bo zawód nie jest w Polsce regulowany. Akredytacja ICF lub EMCC mówi ci jednak, ile godzin szkolenia i praktyki ktoś ma za sobą oraz że podlega kodeksowi etycznemu. W połączeniu z superwizją to najprostszy filtr przy wyborze.
Czy coaching zastąpi psychoterapię?
Nie. Coaching pracuje z osobą, która funkcjonuje i chce coś osiągnąć. Jeśli w tle jest depresja, silny lęk, uzależnienie albo świeża strata, właściwym adresem jest psychoterapeuta. Rzetelny coach powie to na pierwszej rozmowie.
To może Cię zainteresować
- Model GROW — struktura sesji krok po kroku
- Pytania coachingowe, które robią najwięcej roboty
- Coaching po polsku — skąd wzięło się to słowo
- Fazy zmiany — dlaczego postanowienia padają w trzecim tygodniu
- Coaching kariery — kiedy ma sens, a kiedy potrzebujesz doradcy
Źródła
- ICF Polska — polska definicja coachingu przyjęta przez Międzynarodową Federację Coachingu.
- International Coaching Federation — About — oryginalna, angielska definicja coachingu.
- ICF Credentials and Standards — wymagania godzinowe dla poziomów ACC, PCC i MCC.
- European Mentoring and Coaching Council — druga duża organizacja akredytująca coachów i mentorów.
- Theeboom, T., Beersma, B., van Vianen, A. (2014). Does coaching work? A meta-analysis on the effects of coaching on individual level outcomes in an organizational context. The Journal of Positive Psychology.
- Jones, R. J., Woods, S. A., Guillaume, Y. R. F. (2016). The effectiveness of workplace coaching: A meta-analysis of learning and performance outcomes from coaching. Journal of Occupational and Organizational Psychology. (pełny tekst PDF)
- ADDA — The Body Double — opis mechanizmu pracy w obecności drugiej osoby.